Zacznę tak tradycyjnie.
Szczęśliwego Nowego Roku.
Życzę Wam, aby spełniły się wszystkie Wasze marzenia, żeby nie zabrakło Wam chęci do realizowania postanowień noworocznych, żeby ten nowy rok był lepszy od poprzedniego, ogólnie wszystkiego, co najlepsze. A i najważniejsze szampańskiej zabawy sylwestrowej.
Życzy Klaudia (Wasza zakręcona)
środa, 31 grudnia 2014
sobota, 20 grudnia 2014
Rozdział XX Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie...
Kamila
Dawid dzisiaj wraca. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej wiem, że będziemy musieli pogadać o tym "incydencie". Weekend minął mi bardzo szybko. Spotykałam się ze znajomymi Dawida, a właściwie teraz to są także moi znajomi. Przez resztę czasu oglądałam jakieś filmy. Wymyśliliśmy z Aloha Team'em, że zrobimy małe przyjęcie powitalne dla Dawida. Chłopaki zajęli się zrobieniem zakupów, a my musimy, coś z tych zakupów stworzyć. Chyba łatwiej byłoby zamówić pizze. No ale już za późno.
Dawid
Jeszcze tylko 2 godziny i jestem w domu. Muszę się zastanowić, jak wytłumaczę Kamili ten pocałunek. Mam jej tak po prostu powiedzieć, że ją kocham? Sam nie wiem, czy chcę psuć naszą przyjaźń. A co jeśli ona czuje to samo i zmarnuję szansę na stworzenie związku? To mnie przerasta. Może podczas naszej rozmowy wywnioskuję, czy ona czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń. Oby.
Kamila
Wszystko gotowe na przybycie Dawida. Teraz pozostaje tylko czekać.
- Dawid właśnie wysiada z busa. Wszyscy, chować się! - rozkazała Herman.
Wszyscy posłusznie poszli, a właściwie pobiegli na swoje miejsca. W pewnym momencie usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Gdy drzwi już się otworzyły, wszyscy wyszli ze swoich kryjówek i zgodnym chórem krzyknęliśmy: Niespodzianka! Dawid tak się przestraszył, że wypuścił wszystko, co miał w rękach.
- Idioci! Zawału przez was prawie dostałem! - powiedział to ciągle się śmiejąc.
Udawał obrażonego, ale oczywiście nikt się tym nie przejmował, bo wiedzieliśmy, że sprawiliśmy tym mu wielką radość. Wszyscy poszliśmy do salonu. Dawid zaczął nam opowiadać to co działo się na koncertach. Nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Po 3 godzinach Aloha Team poszedł do domu. Zostałam tylko ja, bo obiecałam Dawidowi, że pomogę mu to wszystko posprzątać. Dawid poszedł się przebrać, a ja zabrałam się za zmywanie.
- Musimy porozmawiać... - zaczął Dawid.
Ojejku, ale mnie tu dawno nie było. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na rozdział. Wszystko przez naukę. Ale teraz jak widzę moje proponowane oceny na semestr, to wiem, że było warto. Pewnie do świąt nie pojawi się nowy rozdział, więc chciałabym wam życzyć z całego serduszka wesołych, pogodnych świąt spędzonych w gronie rodziny.
Zakręcona :D
P.S.
Z boku pojawiła się ankieta.
Dawid dzisiaj wraca. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej wiem, że będziemy musieli pogadać o tym "incydencie". Weekend minął mi bardzo szybko. Spotykałam się ze znajomymi Dawida, a właściwie teraz to są także moi znajomi. Przez resztę czasu oglądałam jakieś filmy. Wymyśliliśmy z Aloha Team'em, że zrobimy małe przyjęcie powitalne dla Dawida. Chłopaki zajęli się zrobieniem zakupów, a my musimy, coś z tych zakupów stworzyć. Chyba łatwiej byłoby zamówić pizze. No ale już za późno.
Dawid
Jeszcze tylko 2 godziny i jestem w domu. Muszę się zastanowić, jak wytłumaczę Kamili ten pocałunek. Mam jej tak po prostu powiedzieć, że ją kocham? Sam nie wiem, czy chcę psuć naszą przyjaźń. A co jeśli ona czuje to samo i zmarnuję szansę na stworzenie związku? To mnie przerasta. Może podczas naszej rozmowy wywnioskuję, czy ona czuje do mnie coś więcej niż przyjaźń. Oby.
Kamila
Wszystko gotowe na przybycie Dawida. Teraz pozostaje tylko czekać.
- Dawid właśnie wysiada z busa. Wszyscy, chować się! - rozkazała Herman.
Wszyscy posłusznie poszli, a właściwie pobiegli na swoje miejsca. W pewnym momencie usłyszeliśmy dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Gdy drzwi już się otworzyły, wszyscy wyszli ze swoich kryjówek i zgodnym chórem krzyknęliśmy: Niespodzianka! Dawid tak się przestraszył, że wypuścił wszystko, co miał w rękach.
- Idioci! Zawału przez was prawie dostałem! - powiedział to ciągle się śmiejąc.
Udawał obrażonego, ale oczywiście nikt się tym nie przejmował, bo wiedzieliśmy, że sprawiliśmy tym mu wielką radość. Wszyscy poszliśmy do salonu. Dawid zaczął nam opowiadać to co działo się na koncertach. Nie mogliśmy wytrzymać ze śmiechu. Po 3 godzinach Aloha Team poszedł do domu. Zostałam tylko ja, bo obiecałam Dawidowi, że pomogę mu to wszystko posprzątać. Dawid poszedł się przebrać, a ja zabrałam się za zmywanie.
- Musimy porozmawiać... - zaczął Dawid.
Ojejku, ale mnie tu dawno nie było. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać na rozdział. Wszystko przez naukę. Ale teraz jak widzę moje proponowane oceny na semestr, to wiem, że było warto. Pewnie do świąt nie pojawi się nowy rozdział, więc chciałabym wam życzyć z całego serduszka wesołych, pogodnych świąt spędzonych w gronie rodziny.
Zakręcona :D
P.S.
Z boku pojawiła się ankieta.
niedziela, 16 listopada 2014
Rozdział XIX Pożegnanie
Dawid
Nieprzytomnym wzrokiem spojrzałem na zegarek. Co? Już 14? Zostały mi niecałe 2 godziny do wyjazdu, a ja nawet nie zacząłem się jeszcze pakować. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. W tym momencie do mojego pokoju weszła mama.
- Królewicz w końcu się obudził. Ja z tatą wychodzę. Wrócimy za jakąś godzinę. W kuchni czeka na Ciebie niespodzianka.
- Co? Jaka niespodzianka?
- Idź to się przekonasz.
Poszedłem do kuchni i zobaczyłem, że na jednym z krzeseł siedzi Kamila.
- Co Ty tu robisz?
- Hej, też się cieszę, że Cię widzę.
- No cześć, długo już tu siedzisz?
- Jakieś 15 minut.
- To nie mogłaś mnie obudzić?
- A myślisz, że nie próbowałam?
Tylko się uśmiechnąłem, bo nie raz słyszałem od mamy, jak wielką sztuką jest skuteczne obudzenie mnie.
- Jadłaś już coś?
- Tak, ale Ty się nie krępuj. Czuj się jak u siebie.
- Bardzo śmieszne.
- O której wyjeżdżasz?
- O 16.
- To nie zostało Ci za wiele czasu, a znając Ciebie, to pewnie nawet nie zacząłeś się pakować.
- No oczywiście. Pomożesz mi?
- A mam inne wyjście?
- Nie.
- To gdzie masz walizkę?
- Zaraz Ci przyniosę.
Kamila
Spakowałam Dawidowi kilka koszulek, dwie pary spodni i bluzę. W końcu to tylko 3 dni. On wziął z łazienki swoje kosmetyki, typu szampon czy żel do włosów oraz szczoteczkę do zębów. Zajęło nam to więcej czasu niż się spodziewaliśmy. Do wyjazdu zostało tylko pół godziny. Do Dawida zaczął się schodzić Aloha Team. Oni są przyzwyczajeni do takich rozłąk, ja nie. Po chwili pzyjechał bus 9893 tour. Zeszliśmy wszyscy na dół. To była najgorsza chwila w moim życiu. Powiedziałam Dawidowi, że będę za nim tęsknić. On mnie przytulił, powiedział, że to tylko 3 dni, a potem... pocałował mnie w usta. Tego się nie spodziewałam. Wszyscy zaczęli klaskać, a Dawid chyba się speszył i pospiesznie wsiadł do busa. Nic z tego nie rozumiem. Po co on to zrobił?
Wiem, wiem. Rozdział miał być wczoraj, ale zwyczajnie się nie wyrobiłam.
W końcu w moim opowiadaniu zaczyna się coś dziać. Mam nadzieję, że rozdział wam sie spodobał.
Zakręcona :D
Nieprzytomnym wzrokiem spojrzałem na zegarek. Co? Już 14? Zostały mi niecałe 2 godziny do wyjazdu, a ja nawet nie zacząłem się jeszcze pakować. Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę. W tym momencie do mojego pokoju weszła mama.
- Królewicz w końcu się obudził. Ja z tatą wychodzę. Wrócimy za jakąś godzinę. W kuchni czeka na Ciebie niespodzianka.
- Co? Jaka niespodzianka?
- Idź to się przekonasz.
Poszedłem do kuchni i zobaczyłem, że na jednym z krzeseł siedzi Kamila.
- Co Ty tu robisz?
- Hej, też się cieszę, że Cię widzę.
- No cześć, długo już tu siedzisz?
- Jakieś 15 minut.
- To nie mogłaś mnie obudzić?
- A myślisz, że nie próbowałam?
Tylko się uśmiechnąłem, bo nie raz słyszałem od mamy, jak wielką sztuką jest skuteczne obudzenie mnie.
- Jadłaś już coś?
- Tak, ale Ty się nie krępuj. Czuj się jak u siebie.
- Bardzo śmieszne.
- O której wyjeżdżasz?
- O 16.
- To nie zostało Ci za wiele czasu, a znając Ciebie, to pewnie nawet nie zacząłeś się pakować.
- No oczywiście. Pomożesz mi?
- A mam inne wyjście?
- Nie.
- To gdzie masz walizkę?
- Zaraz Ci przyniosę.
Kamila
Spakowałam Dawidowi kilka koszulek, dwie pary spodni i bluzę. W końcu to tylko 3 dni. On wziął z łazienki swoje kosmetyki, typu szampon czy żel do włosów oraz szczoteczkę do zębów. Zajęło nam to więcej czasu niż się spodziewaliśmy. Do wyjazdu zostało tylko pół godziny. Do Dawida zaczął się schodzić Aloha Team. Oni są przyzwyczajeni do takich rozłąk, ja nie. Po chwili pzyjechał bus 9893 tour. Zeszliśmy wszyscy na dół. To była najgorsza chwila w moim życiu. Powiedziałam Dawidowi, że będę za nim tęsknić. On mnie przytulił, powiedział, że to tylko 3 dni, a potem... pocałował mnie w usta. Tego się nie spodziewałam. Wszyscy zaczęli klaskać, a Dawid chyba się speszył i pospiesznie wsiadł do busa. Nic z tego nie rozumiem. Po co on to zrobił?
Wiem, wiem. Rozdział miał być wczoraj, ale zwyczajnie się nie wyrobiłam.
W końcu w moim opowiadaniu zaczyna się coś dziać. Mam nadzieję, że rozdział wam sie spodobał.
Zakręcona :D
sobota, 18 października 2014
Rozdział XVIII Nowy cover
Kamila
Z Aloha Team’em umówiliśmy się na 20. Dawid obiecał mi, że przyjdzie trochę wcześniej i nauczy mnie kolejnych chwytów gitarowych. Już się nie mogę doczekać. Jutro jest piątek, a to jest jeden z tych piątków, których nie lubię. Dlaczego? Bo jutro Dawid wyjeżdża na cały weekend na koncerty. I będę za nim strasznie tęsknić. Chociaż znamy się krótko, to i tak się z nim bardzo zżyłam. Ale dość tych rozmyślań. Dawid niedługo przyjdzie, a ja nawet nie zaczęłam się przygotowywać. Najpierw szybki prysznic, później muszę wybrać jakieś ubrania i zrobić mały makijaż. Gdy już wychodziłam gotowa z łazienki, usłyszałam pukanie do drzwi. Domyśliłam się, że to Dawid, bo nikogo innego nie zapraszałam. Poszłam otworzyć drzwi i zaprowadziłam go do swojego pokoju.
- Mam dla Ciebie pewną propozycję, a mianowicie chodzi mi o to, że dawno nie wstawiałem cover’ów na mój kanał na Youtube. Wiem, że mógłbym jakiś nagrać w moim studio, ale chciałem zrobić taki jak kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem aż tak sławny. Wiesz o co mi chodzi?
- Wiem, ale nie rozumiem do czego ja Ci jestem potrzebna?
- Chciałbym żebyś zaakompaniowała.
- Przecież ja dopiero się uczę grać. Znam dopiero kilka chwytów.
- Dasz radę. Chociaż spróbujmy. Jak nie wyjdzie to trudno. Nagramy innym razem.
- Ok, możemy spróbować.
Pomimo moich wcześniejszych negatywnych myśli wyszło naprawdę dobrze, więc Dawid od razu wrzucił to do Internetu. Gdy spojrzeliśmy na zegarek okazało się, że musimy się już zbierać. Gdy szliśmy na imprezę, zaczepiły nas jakieś dziewczyny, które chciały zrobić sobie zdjęcie z Dawidem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po chwili poprosiły mnie o to samo. Byłam naprawdę zaskoczona, ale zgodziłam się. Gdy już poszły, Dawid powiedział:
- Musisz się przyzwyczaić, tak jak reszta moich przyjaciół. Na początku zarówno mi, jak i moi znajomym było trudno.
- A czy do Twoich znajomych też piszą Twoi fani?
- Tak, a do Ciebie też już zaczęli?
- No niestety zaczęli - pisać, zapraszać do znajomych.
- I odpisałaś komuś?
- Nie i raczej nie zamierzam, bo jak na razie nie mam na to czasu.
- To tak jak ja.
Gdy Dawid skończył mówić akurat doszliśmy na miejsce. Wszyscy czekali tylko na nas. Okazało się, że już obejrzeli nasz cover. Byłam trochę zakłopotana, ponieważ nie wiedziałam, jak się zachowywać. Ale zaraz zmienili temat i się wyluzowałam. Ogólnie było bardzo fajnie. W domu byłam koło 3 w nocy, ale na szczęście rodzice już spali. Tą noc można zaliczyć do udanych.
Już ponad pół roku męczę Was moimi wypocinami. Nie ma pojęcia kiedy to minęło. Wiem, że ostatnio wpadam tu coraz rzadziej, ale to dlatego, że mam strasznie dużo nauki. Nie spodziewałam się że będzie aż tak trudno, ale skoro inni dają radę, to ja też muszę.
Zakręcona ;)
Z Aloha Team’em umówiliśmy się na 20. Dawid obiecał mi, że przyjdzie trochę wcześniej i nauczy mnie kolejnych chwytów gitarowych. Już się nie mogę doczekać. Jutro jest piątek, a to jest jeden z tych piątków, których nie lubię. Dlaczego? Bo jutro Dawid wyjeżdża na cały weekend na koncerty. I będę za nim strasznie tęsknić. Chociaż znamy się krótko, to i tak się z nim bardzo zżyłam. Ale dość tych rozmyślań. Dawid niedługo przyjdzie, a ja nawet nie zaczęłam się przygotowywać. Najpierw szybki prysznic, później muszę wybrać jakieś ubrania i zrobić mały makijaż. Gdy już wychodziłam gotowa z łazienki, usłyszałam pukanie do drzwi. Domyśliłam się, że to Dawid, bo nikogo innego nie zapraszałam. Poszłam otworzyć drzwi i zaprowadziłam go do swojego pokoju.
- Mam dla Ciebie pewną propozycję, a mianowicie chodzi mi o to, że dawno nie wstawiałem cover’ów na mój kanał na Youtube. Wiem, że mógłbym jakiś nagrać w moim studio, ale chciałem zrobić taki jak kiedyś, kiedy jeszcze nie byłem aż tak sławny. Wiesz o co mi chodzi?
- Wiem, ale nie rozumiem do czego ja Ci jestem potrzebna?
- Chciałbym żebyś zaakompaniowała.
- Przecież ja dopiero się uczę grać. Znam dopiero kilka chwytów.
- Dasz radę. Chociaż spróbujmy. Jak nie wyjdzie to trudno. Nagramy innym razem.
- Ok, możemy spróbować.
Pomimo moich wcześniejszych negatywnych myśli wyszło naprawdę dobrze, więc Dawid od razu wrzucił to do Internetu. Gdy spojrzeliśmy na zegarek okazało się, że musimy się już zbierać. Gdy szliśmy na imprezę, zaczepiły nas jakieś dziewczyny, które chciały zrobić sobie zdjęcie z Dawidem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po chwili poprosiły mnie o to samo. Byłam naprawdę zaskoczona, ale zgodziłam się. Gdy już poszły, Dawid powiedział:
- Musisz się przyzwyczaić, tak jak reszta moich przyjaciół. Na początku zarówno mi, jak i moi znajomym było trudno.
- A czy do Twoich znajomych też piszą Twoi fani?
- Tak, a do Ciebie też już zaczęli?
- No niestety zaczęli - pisać, zapraszać do znajomych.
- I odpisałaś komuś?
- Nie i raczej nie zamierzam, bo jak na razie nie mam na to czasu.
- To tak jak ja.
Gdy Dawid skończył mówić akurat doszliśmy na miejsce. Wszyscy czekali tylko na nas. Okazało się, że już obejrzeli nasz cover. Byłam trochę zakłopotana, ponieważ nie wiedziałam, jak się zachowywać. Ale zaraz zmienili temat i się wyluzowałam. Ogólnie było bardzo fajnie. W domu byłam koło 3 w nocy, ale na szczęście rodzice już spali. Tą noc można zaliczyć do udanych.
Już ponad pół roku męczę Was moimi wypocinami. Nie ma pojęcia kiedy to minęło. Wiem, że ostatnio wpadam tu coraz rzadziej, ale to dlatego, że mam strasznie dużo nauki. Nie spodziewałam się że będzie aż tak trudno, ale skoro inni dają radę, to ja też muszę.
Zakręcona ;)
sobota, 20 września 2014
Rozdział XVII Dzień niespodzianek
Kamila
- Kamila? Śpisz? Wstawaj, już południe.
To nie był głos należący do mojej mamy. To był głos…
- Dawid? Co Ty tutaj robisz?
- Twoja mama mnie wpuściła. Myślałem, że się ucieszysz, ale widzę, że nie jesteś zbytnio zadowolona, więc chyba sobie pójdę.
- Nie, nie idź. Cieszę się, ale jednocześnie jestem trochę zaskoczona.
- Dzisiaj ciągle Cię zaskakuję. W końcu to już trzeci raz.
- No tak, zapomniałam, że dzisiaj mamy dzień niespodzianek.
- Dobra, zbieraj się szybciutko i lecimy na basen.
- To ja się ubieram, a Ty idziesz do kuchni zrobić mi śniadanko.
- Jak ja zrobię coś do jedzenia, to nawet pies tego nie tknie, ale skoro tak bardzo Ci zależy. Najwyżej będziesz głodna.
- Zaryzykuję.
Dawid
Poprosiłem mamę Kamili, żeby zrobiła coś do jedzenia. Zgodziła się, ale powiedziała, że nie ma za dużo czasu, więc jedyne co może zrobić to jajecznica. Powiedziałem jej, że mi to wszystko jedno, bo ja już jadłem w domu. Kamila przyszła do nas po kilku minutach i zjadła swoje śniadanie. Później poszliśmy do jej pokoju. Zabrała najpotrzebniejsze rzeczy na basen i wyszliśmy z mieszkania.
- I jak jajecznica smakowała? Starałem się, żeby była jak najlepsza.
- Przecież wiem, że to nie Ty ją zrobiłeś.
- A myślałem, że uda mi się Cię nabrać.
- No niestety, nie tym razem.
Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Poszliśmy więc do kasy, a później do przebieralni. Czas na basenie minął nam naprawdę szybko. Nie wiadomo kiedy. Po basenie poszliśmy do Maca, bo umówiliśmy się tam ze znajomymi Dawida. Pogadaliśmy z nimi trochę, umówiliśmy się na wieczór i wróciliśmy do domu.
Wiem, że chcecie trochę dłuższe rozdziały, ale ten był pisany tak na szybko. Po prostu obiecałam, że pojawi się w sobotę, więc chciałam dotrzymać słowa.
Zakręcona :)
- Kamila? Śpisz? Wstawaj, już południe.
To nie był głos należący do mojej mamy. To był głos…
- Dawid? Co Ty tutaj robisz?
- Twoja mama mnie wpuściła. Myślałem, że się ucieszysz, ale widzę, że nie jesteś zbytnio zadowolona, więc chyba sobie pójdę.
- Nie, nie idź. Cieszę się, ale jednocześnie jestem trochę zaskoczona.
- Dzisiaj ciągle Cię zaskakuję. W końcu to już trzeci raz.
- No tak, zapomniałam, że dzisiaj mamy dzień niespodzianek.
- Dobra, zbieraj się szybciutko i lecimy na basen.
- To ja się ubieram, a Ty idziesz do kuchni zrobić mi śniadanko.
- Jak ja zrobię coś do jedzenia, to nawet pies tego nie tknie, ale skoro tak bardzo Ci zależy. Najwyżej będziesz głodna.
- Zaryzykuję.
Dawid
Poprosiłem mamę Kamili, żeby zrobiła coś do jedzenia. Zgodziła się, ale powiedziała, że nie ma za dużo czasu, więc jedyne co może zrobić to jajecznica. Powiedziałem jej, że mi to wszystko jedno, bo ja już jadłem w domu. Kamila przyszła do nas po kilku minutach i zjadła swoje śniadanie. Później poszliśmy do jej pokoju. Zabrała najpotrzebniejsze rzeczy na basen i wyszliśmy z mieszkania.
- I jak jajecznica smakowała? Starałem się, żeby była jak najlepsza.
- Przecież wiem, że to nie Ty ją zrobiłeś.
- A myślałem, że uda mi się Cię nabrać.
- No niestety, nie tym razem.
Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Poszliśmy więc do kasy, a później do przebieralni. Czas na basenie minął nam naprawdę szybko. Nie wiadomo kiedy. Po basenie poszliśmy do Maca, bo umówiliśmy się tam ze znajomymi Dawida. Pogadaliśmy z nimi trochę, umówiliśmy się na wieczór i wróciliśmy do domu.
Wiem, że chcecie trochę dłuższe rozdziały, ale ten był pisany tak na szybko. Po prostu obiecałam, że pojawi się w sobotę, więc chciałam dotrzymać słowa.
Zakręcona :)
sobota, 30 sierpnia 2014
Rozdział XVI Nocne pogawędki
Kamila
Tej nocy w ogóle nie mogłam spać. Ciągle myślałam o tym, że nie mogę wyjechać z Dawidem w weekend. Nie miałam pojęcia, co będę w tym czasie robić. Chyba powinnam zadzwonić do dziewczyn i się z nimi umówić, bo nie zamierzam całego weekendu spędzić w domu. Wydaję mi się, że znajomi Dawida mnie polubili, więc chyba to dobry pomysł. A tak właściwie to która jest teraz godzina? 3:41. Ciekawe czy Dawid już śpi. A może do niego napisze? Jakby mnie ktoś obudził w środku nocy, to na pewno nie byłabym zadowolona. A może warto spróbować? Dobra, pisze:
- Cześć. Wiem, że jest już strasznie późno, ale nie mogę spać i strasznie mi się nudzi.
Chwilę po wysłaniu tej wiadomości żałowałam, że to zrobiłam. Ale trudno, stało się. Dawid i tak mi nic na razie nie odpisał, więc chyba nie usłyszał, że dostał wiadomość. Stwierdziłam, więc, że wznowię moje próby uśnięcia. Już prawie mi się udało, gdy usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Zobaczyłam, że to Dawid.
- Tak?
- Otwórz mi drzwi.
- Co?
- Na klatce jest trochę zimno i miło by było gdybyś wpuściła mnie do środka.
Myślałam, że on sobie żartuje, ale na wszelki wypadek, poszłam do tych drzwi. Okazało się, że rzeczywiście tam stał.
Dawid
Gdy przeczytałem wiadomość od Kamili, wpadł mi do głowy pomysł pójścia do niej. Długo się wahałem, ale w końcu się zdecydowałem. Gdy otworzyła mi drzwi, jej uśmiech świadczył o tym, że dobrze zrobiłem. Wpuściła mnie do swojego pokoju.
- Po co tutaj przyszedłeś?
- Napisałaś mi, że nie możesz spać i się nudzisz, a to dokładnie tak jak ja, więc pomyślałem, że nudzenie się razem, jest fajniejsze niż w pojedynkę.
- W sumie masz rację, ale pisząc Ci tego sms’a nie miałam pojęcia, że wpadniesz na taki pomysł.
- Przy Tobie, sam siebie zaskakuje.
- Hm… Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
- To dzisiaj zaskoczyłem Cię już dwa razy, a jest dopiero czwarta w nocy.
- No tak, dobrze Ci idzie.
- Staram się, jak mogę.
I w ten sposób przegadaliśmy jeszcze godzinę. Dzięki tej nocy wiem, że mam przyjaciela, na którego zawsze mogę liczyć.
Mam do was ogromną prośbę. Prowadzę tego bloga już od jakiegoś czasu i chciałabym żeby pod tym postem pojawiły się komentarze na jego temat, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jeżeli nie macie konta, to żaden problem, możecie dodać komentarz anonimowo. Zależy mi na tym, bo dzięki temu wiedziałabym, co mogę zmienić, aby był jeszcze lepszy. To jak, umowa stoi?
Zakręcona ;)
Tej nocy w ogóle nie mogłam spać. Ciągle myślałam o tym, że nie mogę wyjechać z Dawidem w weekend. Nie miałam pojęcia, co będę w tym czasie robić. Chyba powinnam zadzwonić do dziewczyn i się z nimi umówić, bo nie zamierzam całego weekendu spędzić w domu. Wydaję mi się, że znajomi Dawida mnie polubili, więc chyba to dobry pomysł. A tak właściwie to która jest teraz godzina? 3:41. Ciekawe czy Dawid już śpi. A może do niego napisze? Jakby mnie ktoś obudził w środku nocy, to na pewno nie byłabym zadowolona. A może warto spróbować? Dobra, pisze:
- Cześć. Wiem, że jest już strasznie późno, ale nie mogę spać i strasznie mi się nudzi.
Chwilę po wysłaniu tej wiadomości żałowałam, że to zrobiłam. Ale trudno, stało się. Dawid i tak mi nic na razie nie odpisał, więc chyba nie usłyszał, że dostał wiadomość. Stwierdziłam, więc, że wznowię moje próby uśnięcia. Już prawie mi się udało, gdy usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Zobaczyłam, że to Dawid.
- Tak?
- Otwórz mi drzwi.
- Co?
- Na klatce jest trochę zimno i miło by było gdybyś wpuściła mnie do środka.
Myślałam, że on sobie żartuje, ale na wszelki wypadek, poszłam do tych drzwi. Okazało się, że rzeczywiście tam stał.
Dawid
Gdy przeczytałem wiadomość od Kamili, wpadł mi do głowy pomysł pójścia do niej. Długo się wahałem, ale w końcu się zdecydowałem. Gdy otworzyła mi drzwi, jej uśmiech świadczył o tym, że dobrze zrobiłem. Wpuściła mnie do swojego pokoju.
- Po co tutaj przyszedłeś?
- Napisałaś mi, że nie możesz spać i się nudzisz, a to dokładnie tak jak ja, więc pomyślałem, że nudzenie się razem, jest fajniejsze niż w pojedynkę.
- W sumie masz rację, ale pisząc Ci tego sms’a nie miałam pojęcia, że wpadniesz na taki pomysł.
- Przy Tobie, sam siebie zaskakuje.
- Hm… Takiej odpowiedzi się nie spodziewałam.
- To dzisiaj zaskoczyłem Cię już dwa razy, a jest dopiero czwarta w nocy.
- No tak, dobrze Ci idzie.
- Staram się, jak mogę.
I w ten sposób przegadaliśmy jeszcze godzinę. Dzięki tej nocy wiem, że mam przyjaciela, na którego zawsze mogę liczyć.
Mam do was ogromną prośbę. Prowadzę tego bloga już od jakiegoś czasu i chciałabym żeby pod tym postem pojawiły się komentarze na jego temat, zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jeżeli nie macie konta, to żaden problem, możecie dodać komentarz anonimowo. Zależy mi na tym, bo dzięki temu wiedziałabym, co mogę zmienić, aby był jeszcze lepszy. To jak, umowa stoi?
Zakręcona ;)
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Rozdział XV Małe rozczarowanie
Kamila
Strasznie się ucieszyłam, gdy Dawid poprosił mnie, żebym pojechała razem z nim na koncerty. Z drugiej strony wiedziałam, że rodzice nie będą zadowoleni z jego propozycji. Mimo wszystko miałam nadzieję, że jednak się zgodzą. Gdy włączałam laptopa, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Domyśliłam się, że to mama. Czekała mnie poważna rozmowa z nią na temat wyjazdu w weekend. Poszłam, więc do kuchni.
- Mamo, mam pytanie. Dawid zaproponował mi, żebym pojechała z nim w ten weekend na jego koncerty. Bardzo mi na tym zależy i chciałabym, żebyś się zgodziła.
- Wiesz doskonale, że nie popieram waszej znajomości, więc przykro mi ,ale ja się nie zgadzam, żebyś pojechała z nim gdziekolwiek.
- Ale dlaczego?
- Głównie dlatego, że znacie się zaledwie kilka dni.
- No i co z tego? Ale przez te kilka dni poznałam go bardzo dobrze. Poza tym są wakacje, więc ten wyjazd nie będzie mi w żaden sposób przeszkadzał w nauce.
- Moja odpowiedź brzmi: nie. I zdania nie zmienię.
Wiedziałam, że dalsze próby przekonania mamy nie mają sensu, więc odpuściłam. Dawid pewnie będzie zawiedziony. Ale trochę rozumiem moją mamę. Gdybym była na jej miejscu, prawdopodobnie postąpiłabym tak samo. Postanowiłam od razu zadzwonić do Dawida i powiedzieć mu, że nie mogę jechać.
Dawid
Właśnie miałem włączyć telewizor, gdy usłyszałem, że ktoś do mnie dzwoni. Na wyświetlaczu zobaczyłem, że to Kamila. Wiedziałem, że dzwoni po to, by poinformować mnie co z weekendem. Bałem się odebrać, ale nie miałem innego wyjścia.
- Hej, przed chwilą rozmawiałam z mamą na temat weekendu i niestety nic z tego nie wyjdzie. Moja mama się nie zgodziła.
- No trudno. Może innym razem. Ale mam nadzieję, że nasz jutrzejszy basen jest nadal aktualny?
- No tak, tak. Już się nie mogę doczekać.
- Uwierz mi, ja też.
- No to tylko tyle chciałam Ci powiedzieć. W takim razie do jutra.
- Do zobaczenia.
Strasznie mi zależało na tym wyjeździe. Niestety, nie mam wpływu na decyzję rodziców Kamili. Trudno, jakoś wytrzymam te kilka dni. Może gdy jej rodzice poznają mnie lepiej, to następnym razem się zgodzą.
Wracam po bardzo długiej przerwie. Już niedługo szkoła, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. No to tyle. Miłego ostatniego tygodnia wakacji.
Zakręcona :)
Strasznie się ucieszyłam, gdy Dawid poprosił mnie, żebym pojechała razem z nim na koncerty. Z drugiej strony wiedziałam, że rodzice nie będą zadowoleni z jego propozycji. Mimo wszystko miałam nadzieję, że jednak się zgodzą. Gdy włączałam laptopa, usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Domyśliłam się, że to mama. Czekała mnie poważna rozmowa z nią na temat wyjazdu w weekend. Poszłam, więc do kuchni.
- Mamo, mam pytanie. Dawid zaproponował mi, żebym pojechała z nim w ten weekend na jego koncerty. Bardzo mi na tym zależy i chciałabym, żebyś się zgodziła.
- Wiesz doskonale, że nie popieram waszej znajomości, więc przykro mi ,ale ja się nie zgadzam, żebyś pojechała z nim gdziekolwiek.
- Ale dlaczego?
- Głównie dlatego, że znacie się zaledwie kilka dni.
- No i co z tego? Ale przez te kilka dni poznałam go bardzo dobrze. Poza tym są wakacje, więc ten wyjazd nie będzie mi w żaden sposób przeszkadzał w nauce.
- Moja odpowiedź brzmi: nie. I zdania nie zmienię.
Wiedziałam, że dalsze próby przekonania mamy nie mają sensu, więc odpuściłam. Dawid pewnie będzie zawiedziony. Ale trochę rozumiem moją mamę. Gdybym była na jej miejscu, prawdopodobnie postąpiłabym tak samo. Postanowiłam od razu zadzwonić do Dawida i powiedzieć mu, że nie mogę jechać.
Dawid
Właśnie miałem włączyć telewizor, gdy usłyszałem, że ktoś do mnie dzwoni. Na wyświetlaczu zobaczyłem, że to Kamila. Wiedziałem, że dzwoni po to, by poinformować mnie co z weekendem. Bałem się odebrać, ale nie miałem innego wyjścia.
- Hej, przed chwilą rozmawiałam z mamą na temat weekendu i niestety nic z tego nie wyjdzie. Moja mama się nie zgodziła.
- No trudno. Może innym razem. Ale mam nadzieję, że nasz jutrzejszy basen jest nadal aktualny?
- No tak, tak. Już się nie mogę doczekać.
- Uwierz mi, ja też.
- No to tylko tyle chciałam Ci powiedzieć. W takim razie do jutra.
- Do zobaczenia.
Strasznie mi zależało na tym wyjeździe. Niestety, nie mam wpływu na decyzję rodziców Kamili. Trudno, jakoś wytrzymam te kilka dni. Może gdy jej rodzice poznają mnie lepiej, to następnym razem się zgodzą.
Wracam po bardzo długiej przerwie. Już niedługo szkoła, więc rozdziały będą pojawiały się częściej. No to tyle. Miłego ostatniego tygodnia wakacji.
Zakręcona :)
środa, 30 lipca 2014
Rozdział XIV Propozycja
Kamila
W drodze powrotnej zapytałam się Dawida czy ma jakieś plany na resztę dnia. Okazało się, że nie, więc zaproponowałam mu, żeby przyszedł do mnie. Powiedziałam, że mógłby nauczyć mnie kolejnych chwytów gitarowych, a przy okazji moglibyśmy sobie pogadać. Od razu się zgodził. Powiedział tylko, że przyjdzie za jakąś godzinę, bo obiecał pomóc w czymś mamie. Wiem, że w najbliższy weekend Dawid ma koncerty, chociaż to tylko 3 dni, to i tak wiem, że będę za nim tęsknić, a przede wszystkim, będę się strasznie nudzić. Może ewentualnie wyskoczę gdzieś ze znajomymi Dawida. W sumie sama nie wiem.
Dawid
Chociaż od razu po basenie chciałem iść do Kamili, to wcześniej umówiłem się z mamą. A jak już coś komuś obiecam, to staram się dotrzymywać obietnic. Ale na szczęście szybko się z tym uporałem. Zadzwoniłem jeszcze do Kamili, upewnić się czy jej propozycja jest nadal aktualna i poszedłem do niej. Otworzyła mi jej mama, ale nie musiała mnie odprowadzać, bo znałem drogę do pokoju Kamili. Siedziała tyłem do drzwi, więc podszedłem do niej na palcach i zasłoniłem jej ręką oczy.
- Dawid! Nie strasz mnie tak więcej bo na drugi raz dostanę zawału. - zaśmiała się
- Oj, no przecież to tylko takie żarty. A teraz tak na poważnie. Mam dla Ciebie pewną propozycję.
- Tak? - powiedziała z wyraźnym zaciekawieniem
- Chodzi o to, że w ten weekend mam koncerty i chciałbym, abyś pojechała na nie ze mną. Jeżeli się nie zgodzisz, zrozumiem to.
- Trochę mnie zaskoczyłeś tym pytaniem, ale w sumie czemu nie. Musiałabym tylko jeszcze pogadać z moimi rodzicami i nie jestem pewna czy oni się zgodzą. Dam Ci odpowiedź jutro. Ok?
- Jasne. No to może przejdźmy do naszej lekcji.
- No tak. W końcu głównie po to tu przyszedłeś.
Pokazałem Kamili kilka kolejnych chwytów, pogadaliśmy jeszcze trochę i obiecałem jej, że zadzwonię, żeby zapytać się co z naszym jutrzejszym basenem, no i oczywiście weekendem. Naprawdę bardzo mi zależy, żeby ze mną pojechała, ale wiem, że jeżeli zależałoby to od niej, to nawet by się nie zawahała, ale najwięcej zależy od jej rodziców.
Wiem, że ostatnio jestem strasznie niesystematyczna, ale to wszystko przez wakacje. Po prostu nie mam czasu na nic. Nie będę kolejny raz obiecywała, że postaram się to zmienić. Jeżeli będę miała wenę i czas to będę dodawała kolejne rozdziały. Mam nadzieję że przynajmniej po 3 na miesiąc, ale nic nie obiecuję.
Zakręcona :)
W drodze powrotnej zapytałam się Dawida czy ma jakieś plany na resztę dnia. Okazało się, że nie, więc zaproponowałam mu, żeby przyszedł do mnie. Powiedziałam, że mógłby nauczyć mnie kolejnych chwytów gitarowych, a przy okazji moglibyśmy sobie pogadać. Od razu się zgodził. Powiedział tylko, że przyjdzie za jakąś godzinę, bo obiecał pomóc w czymś mamie. Wiem, że w najbliższy weekend Dawid ma koncerty, chociaż to tylko 3 dni, to i tak wiem, że będę za nim tęsknić, a przede wszystkim, będę się strasznie nudzić. Może ewentualnie wyskoczę gdzieś ze znajomymi Dawida. W sumie sama nie wiem.
Dawid
Chociaż od razu po basenie chciałem iść do Kamili, to wcześniej umówiłem się z mamą. A jak już coś komuś obiecam, to staram się dotrzymywać obietnic. Ale na szczęście szybko się z tym uporałem. Zadzwoniłem jeszcze do Kamili, upewnić się czy jej propozycja jest nadal aktualna i poszedłem do niej. Otworzyła mi jej mama, ale nie musiała mnie odprowadzać, bo znałem drogę do pokoju Kamili. Siedziała tyłem do drzwi, więc podszedłem do niej na palcach i zasłoniłem jej ręką oczy.
- Dawid! Nie strasz mnie tak więcej bo na drugi raz dostanę zawału. - zaśmiała się
- Oj, no przecież to tylko takie żarty. A teraz tak na poważnie. Mam dla Ciebie pewną propozycję.
- Tak? - powiedziała z wyraźnym zaciekawieniem
- Chodzi o to, że w ten weekend mam koncerty i chciałbym, abyś pojechała na nie ze mną. Jeżeli się nie zgodzisz, zrozumiem to.
- Trochę mnie zaskoczyłeś tym pytaniem, ale w sumie czemu nie. Musiałabym tylko jeszcze pogadać z moimi rodzicami i nie jestem pewna czy oni się zgodzą. Dam Ci odpowiedź jutro. Ok?
- Jasne. No to może przejdźmy do naszej lekcji.
- No tak. W końcu głównie po to tu przyszedłeś.
Pokazałem Kamili kilka kolejnych chwytów, pogadaliśmy jeszcze trochę i obiecałem jej, że zadzwonię, żeby zapytać się co z naszym jutrzejszym basenem, no i oczywiście weekendem. Naprawdę bardzo mi zależy, żeby ze mną pojechała, ale wiem, że jeżeli zależałoby to od niej, to nawet by się nie zawahała, ale najwięcej zależy od jej rodziców.
Wiem, że ostatnio jestem strasznie niesystematyczna, ale to wszystko przez wakacje. Po prostu nie mam czasu na nic. Nie będę kolejny raz obiecywała, że postaram się to zmienić. Jeżeli będę miała wenę i czas to będę dodawała kolejne rozdziały. Mam nadzieję że przynajmniej po 3 na miesiąc, ale nic nie obiecuję.
Zakręcona :)
sobota, 12 lipca 2014
Rozdział XIII Wizyta na basenie
Kamila
Kamila
Chyba już jestem na gotowa na przyjście Dawida. Gitarę naszykowałam, przebrałam się, jeszcze tylko muszę wyczesać włosy. Zostało mi dokładnie 5 minut, więc spokojnie zdążę. Gdy wychodziłam z łazienki, rozległo się pukanie do drzwi.
- Gotowa?
- Tak. Pomyślałam sobie, że może wezmę gitarę. Co Ty na to?
- Gitara to dobry pomysł, ale miałem trochę inne plany co do dzisiejszego popołudnia.
- To znaczy?
- Skoro jest taka piękna pogoda, to szkoda czasu na siedzenie w bloku, więc może spożytkujemy ten czas na basenie? - zapytał niepewnie Dawid
- W sumie czemu nie, tylko nie jestem pewna czy mam w domu jakieś kąpielówki. To w takim razie wejdź, a ja pójdę ich poszukać.
Na szczęście je znalazłam, chociaż byłam prawie pewna, że ich nie pakowałam.
- No to idziemy?
- Jasne.
Dawid
Przez tą krótką chwilę, gdy zadałem Kamili pytanie o basen, bałem się, że jej odpowiedź będzie przecząca, ponieważ z jej twarzy nie dało się nic wywnioskować. Na szczęście zgodziła się i to jest najważniejsze. Droga na basen strasznie mi się dłużyła. Mam wrażenie, że nie tylko mi. W końcu udało nam się tam dotrzeć. Postanowiliśmy, że wykupimy sobie od razu 2 godziny. Na początku Kamila nie chciała wejść do wody, bo stwierdziła, że jest za zimna, a ja zanim weszliśmy, obiecałem, że nie wrzucę jej do wody. No niestety nie miałem innego wyjścia. Ale po długich negocjacjach, w końcu się zgodziła. Okazało się, że radzi sobie w wodzie całkiem nieźle, a to dlatego, że przez 3 lata regularnie uczęszczała na lekcje pływania. Niestety te 2 godziny upłynęły stanowczo za szybko, ale umówiliśmy się, że jeżeli jutro też będzie taka ładna pogoda, to pójdziemy na basen.
Obiecałam, że do końca tygodnia pojawi się nowy rozdział, więc jest. Dzisiaj minęły 3 miesiące odkąd blogguję. Może ostatni miesiąc nie był tak bardzo efektywny jak poprzednie, ale jak już pisałam, postaram się to zmienić. Kolejny rozdział pewnie będzie jakoś w przyszłym tygodniu, ale kiedy dokładnie, to nie mam pojęcia. No to tyle.
Zakręcona :D
Jest już po 12, a ja jeszcze nic nie jadłam. Chyba czas
najwyższy na śniadanie. W drodze do kuchni zorientowałam się, że jestem w
mieszkaniu całkiem sama. Ciekawe gdzie się podziała mama? Pewnie poszła na
zakupy. Zresztą nieważne. Mam nadzieję, że w lodówce znajdę coś na śniadanie.
Niestety, patrząc na jej wyposażenie chyba mogę liczyć tylko na kanapki z serem. Dobre i to. Chyba później muszę przypomnieć
sobie chwyty gitarowe, których nauczył mnie Dawid. Przecież nie kupiłam gitary
po to, aby stała i „zbierała” kurz. No właśnie, a może wezmę ze sobą gitarę,
skoro idę do Dawida. To chyba dobry pomysł.
Dawid
Skoro Kamila do mnie przyjdzie, to muszę wymyślić co będziemy robić. Są wakacje, jest gorąco, więc może pójdziemy na basen? Jest tylko jeden problem. Nie wszyscy lubią pływać. Nie znam Kamili aż tak długo, żeby to wiedzieć, ale coś mi mówi, że to będzie strzał w dziesiątkę. Kamila nie wygląda na osobę, która bałaby się wody, ale czasem pozory mylą.Kamila
Chyba już jestem na gotowa na przyjście Dawida. Gitarę naszykowałam, przebrałam się, jeszcze tylko muszę wyczesać włosy. Zostało mi dokładnie 5 minut, więc spokojnie zdążę. Gdy wychodziłam z łazienki, rozległo się pukanie do drzwi.
- Gotowa?
- Tak. Pomyślałam sobie, że może wezmę gitarę. Co Ty na to?
- Gitara to dobry pomysł, ale miałem trochę inne plany co do dzisiejszego popołudnia.
- To znaczy?
- Skoro jest taka piękna pogoda, to szkoda czasu na siedzenie w bloku, więc może spożytkujemy ten czas na basenie? - zapytał niepewnie Dawid
- W sumie czemu nie, tylko nie jestem pewna czy mam w domu jakieś kąpielówki. To w takim razie wejdź, a ja pójdę ich poszukać.
Na szczęście je znalazłam, chociaż byłam prawie pewna, że ich nie pakowałam.
- No to idziemy?
- Jasne.
Dawid
Przez tą krótką chwilę, gdy zadałem Kamili pytanie o basen, bałem się, że jej odpowiedź będzie przecząca, ponieważ z jej twarzy nie dało się nic wywnioskować. Na szczęście zgodziła się i to jest najważniejsze. Droga na basen strasznie mi się dłużyła. Mam wrażenie, że nie tylko mi. W końcu udało nam się tam dotrzeć. Postanowiliśmy, że wykupimy sobie od razu 2 godziny. Na początku Kamila nie chciała wejść do wody, bo stwierdziła, że jest za zimna, a ja zanim weszliśmy, obiecałem, że nie wrzucę jej do wody. No niestety nie miałem innego wyjścia. Ale po długich negocjacjach, w końcu się zgodziła. Okazało się, że radzi sobie w wodzie całkiem nieźle, a to dlatego, że przez 3 lata regularnie uczęszczała na lekcje pływania. Niestety te 2 godziny upłynęły stanowczo za szybko, ale umówiliśmy się, że jeżeli jutro też będzie taka ładna pogoda, to pójdziemy na basen.
Obiecałam, że do końca tygodnia pojawi się nowy rozdział, więc jest. Dzisiaj minęły 3 miesiące odkąd blogguję. Może ostatni miesiąc nie był tak bardzo efektywny jak poprzednie, ale jak już pisałam, postaram się to zmienić. Kolejny rozdział pewnie będzie jakoś w przyszłym tygodniu, ale kiedy dokładnie, to nie mam pojęcia. No to tyle.
Zakręcona :D
czwartek, 10 lipca 2014
Rozdział XII Emocje jeszcze nie opadły...
Kamila
Wczorajszy wieczór był dla mnie idealny. Nie spodziewałam
się, że w tak krótkim czasie, poznam aż tyle osób. Cieszę się, bo są to
naprawdę ciekawi ludzie i wiem, że z
nimi na pewno nie będę się nudzić. Dzisiaj rano przeżyłam mały szok, gdy
weszłam na mój ulubiony portal społecznościowy. Zobaczyłam tam ponad 500
zaproszeń do znajomych i około 100 nowych wiadomości od osób, których nie
znam. Co prawda od czasu przeprowadzki
tam nie zaglądałam, ale nie sądziłam, że przez niecały tydzień mogę mieć aż takie zaległości. Gdy przeczytałam kilka
wiadomości, wszystko stało się jasne. Były to fanki Dawida, które przeze mnie
próbowały się jakoś z nim skontaktować. Przez przyjaźń z Dawidem
zainteresowanie moją osobą gigantycznie wzrosło. Oczywiście nie odpisywałam tym
osobom, bo zwyczajnie nie miałam na to czasu. Stwierdziłam, że zaproszeń do
znajomych też nie będę przyjmować. Zauważyłam też, że przy moim zdjęciu
profilowym znacząco wzrosła liczba „lajków”. Raczej nie zwracam uwagi na te
liczby, ale teraz wyjątkowo to zauważyłam. Dziwnie się czuję wiedząc, że przez
ostanie dni, aż tak dużo ludzi odwiedziło mój profil. Mam nadzieję, że jest to
tylko chwilowe zjawisko.
Dawid
Wczorajsza impreza? Perfekcyjna w każdym calu, chociaż dla
mnie skończyła się dość wcześnie. Mam nadzieję,
że Kamili też się podobało. Właśnie, miała przecież do mnie zadzwonić, żeby
ustalić, o której się dzisiaj spotykamy, ale skoro do tej pory tego nie
zrobiła, to może po prostu zapomniała, więc muszę jej przypomnieć. Wydaję mi
się, że już nie powinna spać. Przecież już jest południe.
- Halo? – usłyszałem zaspany głos Kamili
- Obudziłem Cię?
- Właściwie to już wcześniej się obudziłam, tylko jakoś nie
chciało mi się wstać z łóżka, więc wzięłam laptopa i sprawdziłam czy dużo mnie
ominęło przez ostatni tydzień.
- I jak?
- Okazało się, że naprawdę dużo, ale opowiem Ci wszystko jak
się spotkamy.
- No właśnie po to dzwonię, aby ustalić konkretną godzinę.
Może o 15 u mnie?
- Mi pasuje. Tylko dokładnie nie wiem, do którego numeru
mieszkania mam się udać.
- A no tak. Przecież Ty jeszcze u mnie nie byłaś. No to
umówmy się, że po Ciebie przyjdę.
- No to w takim razie do 15.
Ostatnio trochę zaniedbałam tego bloga, ale obiecuję, że to
zmienię. Do końca tego tygodnia powinien pojawić się kolejny rozdział, który już
zaczęłam pisać. 27 czerwca pożegnaliśmy się ze swoimi szkołami na całe dwa
miesiące. Ja ze swoją już na zawsze, bo od września idę do liceum. W piątek
były wyniki. Strasznie się cieszę, bo dostałam się do klasy, do której
chciałam. A wam życzę cudownie spędzonych wakacji z świetnymi ludźmi, bo
przecież musimy zregenerować siły na nadchodzący rok szkolny.
Zakręcona :)
czwartek, 12 czerwca 2014
Rozdział XI Cudowny wieczór
Kamila
Właśnie miałam iść w stronę Dawida, ale podeszła do mnie Herman.
- Kamila, tak? - upewniła się - Dawid mówił, że przeprowadziłaś się tu całkiem niedawno. Cieszę się, że Cię tu przyprowadził, bo masz świetną okazję do zawarcia nowych znajomości.
- Wiem, też się z tego powodu bardzo cieszę, ale ja za bardzo nie przywiązuje się do ludzi, bo znając moich rodziców za rok mnie już tutaj nie będzie. Niestety, bardzo często się przeprowadzamy.
- A może jednak tym razem będzie inaczej?
- Mam taką nadzieję. Bardzo chciałabym zostać w Gorzowie.
- I zobaczysz, że tak będzie. Jeżeli czegoś się pragnie, to prędzej czy później się to stanie. Najlepszym przykładem jest Dawid.
- Oby. Mam już dość przeprowadzek.
Dawid
No widzę, że Kamila się świetnie bawi. Jednak to był dobry pomysł z zaproszeniem jej tutaj. Moi znajomi spisali się na medal. Na nich zawsze można liczyć.
- To jest ta Twoja nowa dziewczyna? - zapytał Deny
- Ona nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką.
- Dobra, już się tak nie denerwuj.
- Przecież się nie denerwuje, tylko Cię informuje.
- A tak w ogóle to jak wy się poznaliście?
- Jej rodzice zaprosili moich na kolację no i tak wyszło, że poszedłem razem z nimi. Oczywiście na początku chciałem się jakoś wymigać, ale teraz nie żałuje, że się zgodziłem tam pójść. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
- Najlepsza decyzja w Twoim życiu? Nie przesadzasz trochę?
- Nie, wiem co mówię. To, że spotkałem Kamilę, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło.
- No a my? Nie cieszysz się, że nas poznałeś?
- No przecież wiesz o co mi chodzi.
- No wiem, wiem. Tak tylko sobie żartuje.
- Powiedziałem Ci wcześniej, że to jest tylko koleżanka, ale tak naprawdę chciałbym, żeby to było coś więcej, i nie chodzi mi o przyjaźń, coś jeszcze większego.
- Jesteś tego pewny? Nie znasz tej dziewczyny zbyt dobrze, więc nie wiesz czy nie zależy jej tylko na Twojej sławie.
- Teraz nikogo nie mogę być pewny. Ale jak nie zaryzykuje, to się nie dowiem. Nie chcę jej pozwolić odejść tylko dlatego, że jestem sławny. Jeżeli będę tak postępował z wszystkimi, to nigdy nie znajdę dziewczyny.
- Rozumiem Cię, ale lepiej ją dobrze obserwuj. – powiedział i mrugnął porozumiewawczo na znak, że Kamila idzie w naszą stronę.
- Będę.
Właśnie miałam iść w stronę Dawida, ale podeszła do mnie Herman.
- Kamila, tak? - upewniła się - Dawid mówił, że przeprowadziłaś się tu całkiem niedawno. Cieszę się, że Cię tu przyprowadził, bo masz świetną okazję do zawarcia nowych znajomości.
- Wiem, też się z tego powodu bardzo cieszę, ale ja za bardzo nie przywiązuje się do ludzi, bo znając moich rodziców za rok mnie już tutaj nie będzie. Niestety, bardzo często się przeprowadzamy.
- A może jednak tym razem będzie inaczej?
- Mam taką nadzieję. Bardzo chciałabym zostać w Gorzowie.
- I zobaczysz, że tak będzie. Jeżeli czegoś się pragnie, to prędzej czy później się to stanie. Najlepszym przykładem jest Dawid.
- Oby. Mam już dość przeprowadzek.
Dawid
No widzę, że Kamila się świetnie bawi. Jednak to był dobry pomysł z zaproszeniem jej tutaj. Moi znajomi spisali się na medal. Na nich zawsze można liczyć.
- To jest ta Twoja nowa dziewczyna? - zapytał Deny
- Ona nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką.
- Dobra, już się tak nie denerwuj.
- Przecież się nie denerwuje, tylko Cię informuje.
- A tak w ogóle to jak wy się poznaliście?
- Jej rodzice zaprosili moich na kolację no i tak wyszło, że poszedłem razem z nimi. Oczywiście na początku chciałem się jakoś wymigać, ale teraz nie żałuje, że się zgodziłem tam pójść. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
- Najlepsza decyzja w Twoim życiu? Nie przesadzasz trochę?
- Nie, wiem co mówię. To, że spotkałem Kamilę, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło.
- No a my? Nie cieszysz się, że nas poznałeś?
- No przecież wiesz o co mi chodzi.
- No wiem, wiem. Tak tylko sobie żartuje.
- Powiedziałem Ci wcześniej, że to jest tylko koleżanka, ale tak naprawdę chciałbym, żeby to było coś więcej, i nie chodzi mi o przyjaźń, coś jeszcze większego.
- Jesteś tego pewny? Nie znasz tej dziewczyny zbyt dobrze, więc nie wiesz czy nie zależy jej tylko na Twojej sławie.
- Teraz nikogo nie mogę być pewny. Ale jak nie zaryzykuje, to się nie dowiem. Nie chcę jej pozwolić odejść tylko dlatego, że jestem sławny. Jeżeli będę tak postępował z wszystkimi, to nigdy nie znajdę dziewczyny.
- Rozumiem Cię, ale lepiej ją dobrze obserwuj. – powiedział i mrugnął porozumiewawczo na znak, że Kamila idzie w naszą stronę.
- Będę.
- Co tam chłopaki? – zapytała Kamila
- A tak sobie rozmawiamy. I jak się bawisz?
- Bałam się, że będzie gorzej, ale atmosfera tutaj jest
naprawdę świetna, a Twoi przyjaciele wspaniali.
- No to się cieszę. - odparłem
- Dawid, mogę porozmawiać z Tobą na osobności?
- Ok, rozumiem. - powiedział Deny
Kamila
- No o co chodzi? Coś jest nie tak? - zapytał Dawid
- Nie, naprawdę dobrze się tutaj czuje, tylko jestem już trochę zmęczona. Po prostu jeszcze nie przestawiłam swojego organizmu na okres letni i na chodzenie późno spać. Poza tym obiecałam mamie, że postaram się wrócić w miarę wcześnie. - wytłumaczyłam
- No dobrze. To chodź pójdziemy się pożegnać z wszystkimi.
Jest mi trochę szkoda Dawida, bo wiem, że ma ochotę jeszcze tu zostać. To nie moja wina, że jeszcze z 15 minut i zasypiałabym na stojąco. Mam nadzieję, że na następnej imprezie będzie lepiej. Na następnej imprezie? Chyba zbyt dużo sobie wyobrażam. A może Dawid stwierdzi, że już nie chce mnie więcej widywać? Oby nie.
- No to wracamy?
- No tak. Już jestem wystarczająco śpiąca.
- Właśnie widzę. Musimy szybko iść, bo nie mam zamiaru Cię nieść do domu.
- A właściwie to czemu nie?
- Naprawdę chcesz tego? - mówiąc to złapał mnie za nogi i przerzucił przez plecy.
- Przecież tylko żartowałam. Puść mnie! - krzyczałam, jednocześnie się śmiejąc
- No to się w końcu zdecyduj. Raz chcesz żebym Cię niósł, teraz mam Cię puścić.
- Już się zdecydowałam. Chcę iść sama. - gdy to powiedziałam Dawid postawił mnie na ziemi
- Tylko nie mów, że się obraziłaś.
- Nie, nie obraziłam się. Nie mam zresztą za co.
- No to dobrze. Różnię to z wami bywa.
- Z nami?
- No z dziewczynami.
- Nie mam siły, aby wdawać się teraz z tobą w dyskusję na ten temat, zresztą już jesteśmy pod naszym blokiem.
- No to musimy się pożegnać. Mam nadzieję, że jutro także się spotkamy. Co Ty na to? - zapytał
- Jasne. To jutro do Ciebie zadzwonię i umówimy się na konkretną godzinę. - odpowiedziałam
- W takim razie do zobaczenia.
- Do jutra.
To, że właśnie dzisiaj dodaje ten rozdział nie jest wcale przypadkowe, bo dzisiaj mijają dwa miesiące od pierwszego wpisu na tym blogu. Ten czas minął naprawdę szybko. W sumie nawet nie wiem kiedy. Ale wiem, że założenie tego bloga to był naprawdę świetny pomysł i ani trochę tego nie żałuję. Miłego czytania.
Zakręcona :)
sobota, 7 czerwca 2014
Rozdział X Imprezę czas zacząć
Kamila
Od kiedy poszedł Dawid, praktycznie nie robiłam nic innego poza oglądaniem telewizji. Ten dzień wyjątkowo mi się dłużył. Ale na szczęście do imprezy zostało już niewiele czasu. Jak zwykle mam ten sam problem. Nie mam zielonego pojęcia w co się ubrać. Może sukienka? W sumie to nie jest taki zły pomysł. Do niej jakiś żakiecik i mam nadzieję, że będę wyglądała w miarę OK. No to jeden problem z głowy.
Dawid
Do spotkania z Kamilą zostało mi już bardzo mało czasu. I niezmiernie się z tego cieszę. Dzwoniłem już do moich znajomych, żeby ich uprzedzić, że nie przyjdę sam. Bardzo się z tego ucieszyli. Mam nadzieję, że gdy poznają Kamilę, ich dobry humor nie zniknie. To jest naprawdę świetna dziewczyna i moi znajomi prędzej czy później się o tym przekonają.
Kamila
Dawid powinien już to być. Nie lubię osób, które się spóźniają. A może to mi się pomyliły godziny. Nie, to raczej niemożliwe. Zresztą to na razie tylko 5 minut. Pewnie zaraz przyjdzie. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
- No w końcu. Myślałam, że się rozmyśliłeś. - powiedziałam z wyrzutem
- Przepraszam, ale Igor to znaczy mój manager do mnie zadzwonił i straciłem poczucie czasu. - wytłumaczył się Dawid
- No dobrze, rozumiem. Idziemy? - zapytałam
- Tak, chodźmy.
To będzie najlepszy wieczór w moim życiu, bo spędzę go z Dawidem, moim idolem.
Dawid
Wiedziałem, że coś pójdzie nie tak. Jak mogłem się spóźnić? Sam nie wiem. Przecież tak bardzo wyczekiwałem tej godziny. Ale to już nieważne. Kamila się nie gniewa, więc jest dobrze. Mam nadzieję, że reszta wieczoru pójdzie po mojej myśli. Zdecydowałem, że pójdziemy na pieszo, ponieważ do domu mojej znajomej nie jest tak daleko. Mam nadzieję, że po drodze nie spotkamy żadnych moich fanów. Ale chyba przez całą drogę nie będziemy milczeć, więc chyba muszę jakoś zacząć rozmowę, żeby uniknąć tej niezręcznej ciszy.
- I jak podobała Ci się pierwsza lekcja gry na gitarze?
- Szczerze mówiąc z Tobą idzie mi jakoś lepiej. Jak próbowałam sama coś tam zagrać, to w ogóle mi to nie wychodziło.
- No to cieszę się, że w jakimś stopniu pomogłem Ci z grą.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo. Tak teraz się zastanawiam i nie wiem czy to był dobry pomysł z tą imprezą.
- Oczywiście, że dobry, najlepszy. Chcę, aby moi przyjaciele Cię poznali.
- No tak, wiem, ale ja chyba do nich nie pasuje. Boję się, że mnie nie zaakceptują.
- Po prostu masz tremę. Ale spokojnie. Jeżeli coś Ci się nie będzie podobać, to po prostu stamtąd pójdziemy. Zgoda?
- Zgoda.
Kamila
- No to jesteśmy na miejscu. - oznajmił Dawid
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam aż tak zestresowana. No, ale jest już za późno, żeby się wycofać. Powiedziało się "a" to trzeba powiedzieć i "b". Gdy weszliśmy do środka, czułam że wszystkie twarze są skierowane na mnie.
- To jest Kamila. - przedstawił mnie Dawid - a to są moi przyjaciele: Herman, Karla, Deny...
I w ten sposób poznałam ponad 10 osób. Widziałam, że każda z nich jest do mnie pozytywnie nastawiona. Bardzo cieszył mnie ten fakt. Część oficjalną mamy za sobą, więc teraz będzie z górki.
To chyba najdłuższy rozdział w historii mojego bloga. Wydaję mi się całkiem fajny, ale to moje zdanie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu będziecie mieć podobne odczucia.
Zakręcona :)
Od kiedy poszedł Dawid, praktycznie nie robiłam nic innego poza oglądaniem telewizji. Ten dzień wyjątkowo mi się dłużył. Ale na szczęście do imprezy zostało już niewiele czasu. Jak zwykle mam ten sam problem. Nie mam zielonego pojęcia w co się ubrać. Może sukienka? W sumie to nie jest taki zły pomysł. Do niej jakiś żakiecik i mam nadzieję, że będę wyglądała w miarę OK. No to jeden problem z głowy.
Dawid
Do spotkania z Kamilą zostało mi już bardzo mało czasu. I niezmiernie się z tego cieszę. Dzwoniłem już do moich znajomych, żeby ich uprzedzić, że nie przyjdę sam. Bardzo się z tego ucieszyli. Mam nadzieję, że gdy poznają Kamilę, ich dobry humor nie zniknie. To jest naprawdę świetna dziewczyna i moi znajomi prędzej czy później się o tym przekonają.
Kamila
Dawid powinien już to być. Nie lubię osób, które się spóźniają. A może to mi się pomyliły godziny. Nie, to raczej niemożliwe. Zresztą to na razie tylko 5 minut. Pewnie zaraz przyjdzie. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
- No w końcu. Myślałam, że się rozmyśliłeś. - powiedziałam z wyrzutem
- Przepraszam, ale Igor to znaczy mój manager do mnie zadzwonił i straciłem poczucie czasu. - wytłumaczył się Dawid
- No dobrze, rozumiem. Idziemy? - zapytałam
- Tak, chodźmy.
To będzie najlepszy wieczór w moim życiu, bo spędzę go z Dawidem, moim idolem.
Dawid
Wiedziałem, że coś pójdzie nie tak. Jak mogłem się spóźnić? Sam nie wiem. Przecież tak bardzo wyczekiwałem tej godziny. Ale to już nieważne. Kamila się nie gniewa, więc jest dobrze. Mam nadzieję, że reszta wieczoru pójdzie po mojej myśli. Zdecydowałem, że pójdziemy na pieszo, ponieważ do domu mojej znajomej nie jest tak daleko. Mam nadzieję, że po drodze nie spotkamy żadnych moich fanów. Ale chyba przez całą drogę nie będziemy milczeć, więc chyba muszę jakoś zacząć rozmowę, żeby uniknąć tej niezręcznej ciszy.
- I jak podobała Ci się pierwsza lekcja gry na gitarze?
- Szczerze mówiąc z Tobą idzie mi jakoś lepiej. Jak próbowałam sama coś tam zagrać, to w ogóle mi to nie wychodziło.
- No to cieszę się, że w jakimś stopniu pomogłem Ci z grą.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo. Tak teraz się zastanawiam i nie wiem czy to był dobry pomysł z tą imprezą.
- Oczywiście, że dobry, najlepszy. Chcę, aby moi przyjaciele Cię poznali.
- No tak, wiem, ale ja chyba do nich nie pasuje. Boję się, że mnie nie zaakceptują.
- Po prostu masz tremę. Ale spokojnie. Jeżeli coś Ci się nie będzie podobać, to po prostu stamtąd pójdziemy. Zgoda?
- Zgoda.
Kamila
- No to jesteśmy na miejscu. - oznajmił Dawid
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam aż tak zestresowana. No, ale jest już za późno, żeby się wycofać. Powiedziało się "a" to trzeba powiedzieć i "b". Gdy weszliśmy do środka, czułam że wszystkie twarze są skierowane na mnie.
- To jest Kamila. - przedstawił mnie Dawid - a to są moi przyjaciele: Herman, Karla, Deny...
I w ten sposób poznałam ponad 10 osób. Widziałam, że każda z nich jest do mnie pozytywnie nastawiona. Bardzo cieszył mnie ten fakt. Część oficjalną mamy za sobą, więc teraz będzie z górki.
To chyba najdłuższy rozdział w historii mojego bloga. Wydaję mi się całkiem fajny, ale to moje zdanie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu będziecie mieć podobne odczucia.
Zakręcona :)
piątek, 30 maja 2014
Rozdział IX Rozmowa i przemyślenia
Kamila
- Kamila! - usłyszałam głos mamy
- Co chciałaś? - powiedziałam wchodząc do kuchni
- Chciałam porozmawiać z Tobą na temat Twojego nowego kolegi. Mama Dawida powiedziała mi, że on jest znanym w całej Polsce piosenkarzem. Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, abyś się z nim przyjaźniła. On należy do świata show-biznesu i boję się, że sprowadzi Cię na złą drogę.
- Ale mamo... - zaczęłam
- Żadne ale mamo. Chcę, abyś już więcej się z nim nie spotykała albo chociaż przemyślała, to co Ci teraz powiedziałam.
- Mogę Ci obiecać, że to przemyślę, ale nie zerwę z nim kontaktu. Mam szansę, aby zaprzyjaźnić się ze swoim idolem i nie chcę jej zaprzepaścić. - wytłumaczyłam
- Rozumiem Cię i to, że zależy Ci na tej przyjaźni, ale jeśli zauważę, że ma na Ciebie zły wpływ, to zabronię Ci kontaktów z nim.
- Dobrze. Skoro już o nim rozmawiamy to czy mogę pójść na imprezę do znajomych Dawida?
- A kiedy jest ta impreza?
- Dzisiaj wieczorem.
- Rozumiem, że Dawid Cie odprowadzi.
- Tak. Pewnie tak.
- W tak razie zgadzam się. Tylko nie wracaj zbyt późno.
- Dobrze mamo.
Cieszę się, że mama mi pozwoliła, bo po tej rozmowie nie wiedziałam jak zareaguje na to pytanie. Ale zgodziła się i to jest najważniejsze.
Dawid
Do imprezy zostało jeszcze bardzo dużo czasu, a ja nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Tak bardzo chciałbym, aby na moim zegarku była już 20. Chciałbym już teraz spotkać się z Kamilą, chociaż nie widziałem jej góra 10 minut. Nie wiem co się ze mną dzieje. Podczas dzisiejszej lekcji, w pewnym momencie miałem ochotę ją przytulić, nic więcej, to była jedyna rzecz, o której marzyłem. Wiem, że to troche dziwne, ale ta dziewczyna ma coś takiego w sobie przez co człowiek kompletnie traci zdrowy rozsądek. Mam nadzieję, że moi przyjaciele polubią ją tak samo jak ja. Bardzo mi na tym zależy.
Kolejny rozdział za nami. Cieszę się, że pod poprzednim rozdziałem pojawiły się komentarze, ponieważ to głównie one mobilizują mnie do pisania tutaj, więc dziękuję.
Zakręcona :)
- Kamila! - usłyszałam głos mamy
- Co chciałaś? - powiedziałam wchodząc do kuchni
- Chciałam porozmawiać z Tobą na temat Twojego nowego kolegi. Mama Dawida powiedziała mi, że on jest znanym w całej Polsce piosenkarzem. Nie jestem pewna, czy to dobry pomysł, abyś się z nim przyjaźniła. On należy do świata show-biznesu i boję się, że sprowadzi Cię na złą drogę.
- Ale mamo... - zaczęłam
- Żadne ale mamo. Chcę, abyś już więcej się z nim nie spotykała albo chociaż przemyślała, to co Ci teraz powiedziałam.
- Mogę Ci obiecać, że to przemyślę, ale nie zerwę z nim kontaktu. Mam szansę, aby zaprzyjaźnić się ze swoim idolem i nie chcę jej zaprzepaścić. - wytłumaczyłam
- Rozumiem Cię i to, że zależy Ci na tej przyjaźni, ale jeśli zauważę, że ma na Ciebie zły wpływ, to zabronię Ci kontaktów z nim.
- Dobrze. Skoro już o nim rozmawiamy to czy mogę pójść na imprezę do znajomych Dawida?
- A kiedy jest ta impreza?
- Dzisiaj wieczorem.
- Rozumiem, że Dawid Cie odprowadzi.
- Tak. Pewnie tak.
- W tak razie zgadzam się. Tylko nie wracaj zbyt późno.
- Dobrze mamo.
Cieszę się, że mama mi pozwoliła, bo po tej rozmowie nie wiedziałam jak zareaguje na to pytanie. Ale zgodziła się i to jest najważniejsze.
Dawid
Do imprezy zostało jeszcze bardzo dużo czasu, a ja nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić. Tak bardzo chciałbym, aby na moim zegarku była już 20. Chciałbym już teraz spotkać się z Kamilą, chociaż nie widziałem jej góra 10 minut. Nie wiem co się ze mną dzieje. Podczas dzisiejszej lekcji, w pewnym momencie miałem ochotę ją przytulić, nic więcej, to była jedyna rzecz, o której marzyłem. Wiem, że to troche dziwne, ale ta dziewczyna ma coś takiego w sobie przez co człowiek kompletnie traci zdrowy rozsądek. Mam nadzieję, że moi przyjaciele polubią ją tak samo jak ja. Bardzo mi na tym zależy.
Kolejny rozdział za nami. Cieszę się, że pod poprzednim rozdziałem pojawiły się komentarze, ponieważ to głównie one mobilizują mnie do pisania tutaj, więc dziękuję.
Zakręcona :)
czwartek, 22 maja 2014
Rozdział VIII Wyjątkowa lekcja
Kamila
Uff... Zdążyłam. Myślałam, że już się nie wyrobię. Zaraz przyjdzie Dawid. Już się nie moge doczekać, a to przecież tylko kilka minut. Lekcja gry na gitarze była świetnym pretekstem do kolejnego spotkania z moim idolem. Zresztą nie chodzi mi tylko o spotkanie z nim, ale naprawdę chciałabym się nauczyć grać. Wiem, że nie będzie łatwo, ale jestem osobą, która jeżeli już wyznaczy sobie jakiś cel, to konsekwentnie do niego dąży. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.
Dawid
No to chyba już mogę wychodzić. Wszystkie najpilniejsze sprawy załatwiłem, chociaż pewnie jak zwykle o czymś zapomniałem.
- Mamo, ja już wychodzę.
- O której zamierzasz wrócić?
- Pewnie będę dopiero wieczorem.
- No dobrze. To już leć, bo się jeszcze spóźnisz.
- Mam jeszcze kilka minut, więc spokojnie zdążę. Droga nie zajmie mi nawet pół minuty. - pomyślałem
Już miałem zapukać, ale w ostatniej chwili zorientowałem się, że nie wziąłem ze sobą gitary. Jeszcze nigdy w życiu nie biegnąłem tak szybko. Zanim zapukałem do drzwi, musiałem wziąć dwa głebokie oddechy, żeby nie było widać oznak mojej wcześniejszej nadmiernej aktywności fizycznej. Drzwi otworzyła mi mama Kamili.
- Kamila, masz gościa.
- Już idę.
- Siema. Przygotowana do lekcji?
- Hej. Jak najbardziej.
Kamila
Zaprosiłam Dawida do siebie do pokoju.
- Może chcesz coś do picia?
- Skoro już pytasz, to poproszę wodę.
- Ok. Zaraz wrócę.
W kuchni mama zmierzyła mnie bardzo dziwnym wzrokiem. Zapomniałam ją uprzedzić o tym, że, będziemy mieć gościa, ale chyba nie o to jej chodziło. Postanowiłam, że z nią pogadam, jak Dawid pójdzie.
- Proszę, nalej sobie.
- Dzięki. No to może przejdziemy do głównego tematu naszego spotkania, czyli gitary.
Dawid pokazał mi kilka chwytów do różnych piosenek. Powiedział, że to od nich praktycznie wszyscy zaczynają, bo są najłatwiejsze. Wydaję mi się, że idzie mi całkiem nieźle. Dawid też tak uważa. A może po prostu próbuje być miły. Ciężko mi powiedzieć, bo nie znam go na tyle dobrze. Po skończonej lekcji Dawid zapytał:
- Dzisiaj wieczorem moi znajomi organizują małą imprezę, może chciałabys wpaść?
- W sumie, czemu nie? I tak nie mam żadnych planów.
- No to jesteśmy umówieni. Wpadnę po Ciebie koło 20. Pasuje?
- Jasne. No to do zobaczenia.
- Widzimy się wieczorem.
Mamy kolejny rozdział. Zastanawiałam się czy w ogóle go dodawać, bo wydaje mi się jakiś taki sztuczny. Ostatnio nie mam w ogóle głowy do tego bloga, ale obiecuję, że wraz z początkiem czerwca postaram się częściej tu zaglądać. Cieszę się, że za oknem jest taka piękna pogoda. Wszyscy narzekają, że za gorąco, a ja właśnie kocham taką pogodę. No to chyba tyle z moich rozmyślań.
Zakręcona :D
Uff... Zdążyłam. Myślałam, że już się nie wyrobię. Zaraz przyjdzie Dawid. Już się nie moge doczekać, a to przecież tylko kilka minut. Lekcja gry na gitarze była świetnym pretekstem do kolejnego spotkania z moim idolem. Zresztą nie chodzi mi tylko o spotkanie z nim, ale naprawdę chciałabym się nauczyć grać. Wiem, że nie będzie łatwo, ale jestem osobą, która jeżeli już wyznaczy sobie jakiś cel, to konsekwentnie do niego dąży. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.
Dawid
No to chyba już mogę wychodzić. Wszystkie najpilniejsze sprawy załatwiłem, chociaż pewnie jak zwykle o czymś zapomniałem.
- Mamo, ja już wychodzę.
- O której zamierzasz wrócić?
- Pewnie będę dopiero wieczorem.
- No dobrze. To już leć, bo się jeszcze spóźnisz.
- Mam jeszcze kilka minut, więc spokojnie zdążę. Droga nie zajmie mi nawet pół minuty. - pomyślałem
Już miałem zapukać, ale w ostatniej chwili zorientowałem się, że nie wziąłem ze sobą gitary. Jeszcze nigdy w życiu nie biegnąłem tak szybko. Zanim zapukałem do drzwi, musiałem wziąć dwa głebokie oddechy, żeby nie było widać oznak mojej wcześniejszej nadmiernej aktywności fizycznej. Drzwi otworzyła mi mama Kamili.
- Kamila, masz gościa.
- Już idę.
- Siema. Przygotowana do lekcji?
- Hej. Jak najbardziej.
Kamila
Zaprosiłam Dawida do siebie do pokoju.
- Może chcesz coś do picia?
- Skoro już pytasz, to poproszę wodę.
- Ok. Zaraz wrócę.
W kuchni mama zmierzyła mnie bardzo dziwnym wzrokiem. Zapomniałam ją uprzedzić o tym, że, będziemy mieć gościa, ale chyba nie o to jej chodziło. Postanowiłam, że z nią pogadam, jak Dawid pójdzie.
- Proszę, nalej sobie.
- Dzięki. No to może przejdziemy do głównego tematu naszego spotkania, czyli gitary.
Dawid pokazał mi kilka chwytów do różnych piosenek. Powiedział, że to od nich praktycznie wszyscy zaczynają, bo są najłatwiejsze. Wydaję mi się, że idzie mi całkiem nieźle. Dawid też tak uważa. A może po prostu próbuje być miły. Ciężko mi powiedzieć, bo nie znam go na tyle dobrze. Po skończonej lekcji Dawid zapytał:
- Dzisiaj wieczorem moi znajomi organizują małą imprezę, może chciałabys wpaść?
- W sumie, czemu nie? I tak nie mam żadnych planów.
- No to jesteśmy umówieni. Wpadnę po Ciebie koło 20. Pasuje?
- Jasne. No to do zobaczenia.
- Widzimy się wieczorem.
Mamy kolejny rozdział. Zastanawiałam się czy w ogóle go dodawać, bo wydaje mi się jakiś taki sztuczny. Ostatnio nie mam w ogóle głowy do tego bloga, ale obiecuję, że wraz z początkiem czerwca postaram się częściej tu zaglądać. Cieszę się, że za oknem jest taka piękna pogoda. Wszyscy narzekają, że za gorąco, a ja właśnie kocham taką pogodę. No to chyba tyle z moich rozmyślań.
Zakręcona :D
czwartek, 15 maja 2014
Rodział VII Poranek
Kamila
Ta noc nie należała do przyjemnych. Śnił mi się koszmar, choć sama do końca nie wiem, co się w nim działo. Byłam przerażona. Pamiętam tylko urywki. Wypadek, szpital, zakrwawiona twarz Dawida, płacz moich rodziców. To wszystko było takie straszne. Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć. Chyba powinnam już wstawać, bo przecież za godzinę przychodzi Dawid. Gdy tylko o nim pomyślę, uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Ma w sobie coś wyjątkowego i dzięki temu ma tak oddane grono fanów. No ale już czas skończyć te moje rozmyślania, bo czasu jest coraz mniej, a ja jeszcze nawet nie wstałam z łóżka! Muszę się zastanowić w co się dzisiaj ubiorę. W sumie to zwykłe spotkanie, więc może bluza? Najważniejsze to ubrać się wygodnie. Do tego założę jeansy i będzie OK. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Dawid
Emocje po wczorajszym spotkaniu jeszcze nie opadły. Ani na chwilę nie mogę zapomnieć o Kamili. Nawet w moich snach się pojawia. Czy ja czasem nie mam obsesji? Nie no bez przesady. Pewnie do jutra mi to minie. Mam taką nadzieję. Została niecała godzina do spotkania, a przecież mam jeszcze tyle rzeczy do załatwienia. Muszę zadzwonić do Igora i obgadać najbliższe koncerty, nastroić gitarę, a co najważniejsze coś zjeść. Tak, chyba zacznę od tej ostatniej rzeczy, bo mój żołądek już od dłuższego czasu domaga się jedzenia.
Ten rozdział jest dość krótki, bo pisany na szybko. Kiedy będzie następny? Sama nie wiem. Postaram się dodawać chociaż jeden rozdział na tydzień. Mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli. To nie jest aż tak dużo. No ale jeszcze zobaczymy, jak to wyjdzie.
Zakręcona :)
Ta noc nie należała do przyjemnych. Śnił mi się koszmar, choć sama do końca nie wiem, co się w nim działo. Byłam przerażona. Pamiętam tylko urywki. Wypadek, szpital, zakrwawiona twarz Dawida, płacz moich rodziców. To wszystko było takie straszne. Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć. Chyba powinnam już wstawać, bo przecież za godzinę przychodzi Dawid. Gdy tylko o nim pomyślę, uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Ma w sobie coś wyjątkowego i dzięki temu ma tak oddane grono fanów. No ale już czas skończyć te moje rozmyślania, bo czasu jest coraz mniej, a ja jeszcze nawet nie wstałam z łóżka! Muszę się zastanowić w co się dzisiaj ubiorę. W sumie to zwykłe spotkanie, więc może bluza? Najważniejsze to ubrać się wygodnie. Do tego założę jeansy i będzie OK. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Dawid
Emocje po wczorajszym spotkaniu jeszcze nie opadły. Ani na chwilę nie mogę zapomnieć o Kamili. Nawet w moich snach się pojawia. Czy ja czasem nie mam obsesji? Nie no bez przesady. Pewnie do jutra mi to minie. Mam taką nadzieję. Została niecała godzina do spotkania, a przecież mam jeszcze tyle rzeczy do załatwienia. Muszę zadzwonić do Igora i obgadać najbliższe koncerty, nastroić gitarę, a co najważniejsze coś zjeść. Tak, chyba zacznę od tej ostatniej rzeczy, bo mój żołądek już od dłuższego czasu domaga się jedzenia.
Ten rozdział jest dość krótki, bo pisany na szybko. Kiedy będzie następny? Sama nie wiem. Postaram się dodawać chociaż jeden rozdział na tydzień. Mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli. To nie jest aż tak dużo. No ale jeszcze zobaczymy, jak to wyjdzie.
Zakręcona :)
poniedziałek, 12 maja 2014
Przeprosiny...
Bardzo Was przepraszam, ale ostatnio tyle się dzieje, że nie mam nawet chwili czasu, żeby usiąść do laptopa i cokolwiek napisać. Poprawianie ocen, dodatkowe zajęcia pozaszkolne. Ciągle coś mi wypada, a w domu praktycznie tylko śpię. Wiem, że obiecałam systematyczność, ale jakoś mi nie idzie. Mam nadzieję, że do końca tego tygodnia pojawi się nowy rozdział. Dzisiaj pewnie już nic nie napiszę, bo mam trochę nauki, więc może jutro. Pożyjemy, zobaczymy. Jeszcze raz Was przepraszam.
Zakręcona :)
Zakręcona :)
środa, 30 kwietnia 2014
Rozdział VI Nieoczekiwane spotkanie
Kamila
Jeszcze sobie trochę pobrzdąkam na gitarze i muszę zacząć się szykować na kolację. Mama chce żebym założyła sukienkę, ale ja nie lubię w nich chodzić, więc pewnie założę tunikę, a do nich legginsy. Tak, to będzie najlepszy wybór.
- Dawid, już? - usłyszałem mamę
- Idę. - odpowiedziałem
Mimo, że to była zwykła kolacja to denerwowałem się bardziej niż przed pierwszym koncertem. Jakoś dziwnie się czułem, idąc do ludzi, których kompletnie nie znam. Gdy już stanąłem przed ich mieszkaniem, a drzwi zaczęły się otwierać, strach minął.
- Dobry wieczór. Proszę, niech Państwo wejdą. Zapraszam do pokoju.
Drzwi otworzyła nam dziewczyna wyglądająca na góra 17 lat. Ubrana była w ciemne legginsy oraz niebieską tunikę, która podkreślała jej kolor oczu. Wydaje mi się, że ten wieczór nie będzie jednak nudny.
Kamila
O matko. To przecież niemożliwe. Dawid Kwiatkowski u mnie w mieszkaniu, na kolacji. To nie może być prawda. A jednak. Man nadzieję, że nie zauważył mojego zdenerwowania. Z moich rozmyślań wyrwał mnie jego głos,
- Siema. Jestem Dawid a Ty? - zapytał
- Yyy... Cześć. Mam na imię Kamila. - odpowiedziałam, starając się. aby mój głos nie zadrżał
- Miło mi Cię poznać. Sądząc po Twojej minie, chyba wiesz kim jestem.
- Tak, wiem. To trochę dziwne uczucie. Wcześniej widziałam Ciebie tylko na ekranie, a teraz tak po prostu sobie z Tobą rozmawiam.
- Mam nadzieję, że to dziwne uczucie odbierasz w pozytywnym sensie.
- Jak najbardziej. Może przejdziemy do pokoju, bo nie wiem jak Ty, ale ja jestem strasznie głodna. - zaproponowałam
Dawid przystał na moją propozycję. Widziałam uśmiech mojej mamy, gdy goście zajadali jej przysmaki. Widać było, że im bardzo smakują. Gdy już skończyliśmy jeść zaproponowałam Dawidowi, żebyśmy poszli do mojego pokoju. Gdy tylko wszedł do pokoju, coś zwróciło jego uwagę.
- To Ty dzisiaj przez całe popołudnie grałaś na gitarze - zapytał
- Grałam? To za dużo powiedziane. Dopiero dzisiaj ją kupiłam, więc moja przygoda z nią dopiero się zaczyna.
Dawid zaproponował mi, że jutro przyjdzie do mnie ze swoją gitara i nauczy mnie kilku chwytów. Ten pomysł bardzo mi się spodobał. Niestety Dawid i jego rodzice bardzo szybko poszli, więc w sumie zdążyliśmy tylko chwilę pogadać i wymienić się telefonami. Bałam się, że nikogo nie poznam, a dzięki mojej mamie zaprzyjaźniłam się z moim idolem.
Dawid
Ta Kamila jest naprawdę fajna. Pomimo tego, że jest moją fanką nie czułem się z nią dziwnie, a wręcz przeciwnie, bardzo przyjemnie nam się rozmawiało. Wywarła na mnie piorunujące wrażenie. Czy ja się przypadkiem w niej nie zakochałem? To przecież niemożliwe. Zresztą ja teraz nie mam za bardzo czasu na żadne związki. A może? Nie, nie i jeszcze raz nie. A mimo to i tak nie mogę przestać o niej myśleć. Dzisiaj chyba w ogóle nie usnę. Już nie mogę doczekać się jutrzejszego spotkania.
Obiecałam, że w środę będzie nowy rozdział, więc jest. Wiem, że ta historia jest dosyć banalna, ale obiecuje, że niedługo coś się wydarzy, choć na razie sama jeszcze nie wiem co. Mam nadzieję, że do tej pory w miarę przyjemnie wam się czyta moje opowiadanie.
Zakręcona ;)
niedziela, 27 kwietnia 2014
Rozdział V Miłe popołudnie
Kamila
Można powiedzieć, że zakupy się udały. Kupiłam sobie spodnie, T-shirt, bluzę i... gitarę. Tej ostatniej rzeczy nie było w planach i nie mam zielonego pojęcia, co mnie skłoniło do jej zakupu. Oczywiście nie wzięłam ze sobą tylu pieniędzy, więc mama musiała przyjechać do sklepu i zapłacić. Na początku ciężko mi było ją przekonać, że to dobry pomysł, ale w końcu się zgodziła. Od razu po powrocie usiadłam przy laptopie w poszukiwaniu chwytów gitarowych. Po godzinnym graniu moje palce odmawiały mi posłuszeństwa, więc postanowiłam zrobić sobie przerwę. Trochę zgłodniałam, dlatego udałam się w stronę kuchnii. Zrobiłam sobie kanapki i postanowiłam, że zjem je przed telewizorem. Dołączyłam, więc do mojej mamy, która oglądała swój ulubiony serial. W czasie przerwy reklamowej powiedziała mi, że na kolacji będziemy mieli gości, a mianowicie mama zaprosiła naszą sąsiadkę z rodziną. W sumie się ucieszyłam, bo w końcu kogoś poznam. Wieczór zapowiadał sie naprawdę ciekawie.
Dawid
No więc wróciłem. Było naprawdę fajnie, ale trochę się zdziwiłem, że przyszedłem aż tak wcześnie do domu. Przecież jest dopiero 17. Pewnie dopiero jutro poszalejemy, bo dzisiaj ani ja, ani moi znajomi nie mieliśmy ochoty na imprezę. Pogadaliśmy, pośmialismy się, tyle. Fajnie było się z nimi spotkać, po takiej długiej rozłące. Cieszę się, że ich mam, bo gdyby nie oni napewno nie udało by mi się osiągnąć aż tak wiele. Gdy wróciłem do domu od razu przywitała mnie mama, która oznajmiła mi, że mam już plany na wieczór. Trochę się zdziwiłem i czekałem aż powie mi o co chodzi.
- Dzisiaj razem z tatą wybieramy się do sąsiadów, którzy niedawno się tu przeprowadzili. Liczę na to, że skoro jesteś w domu to pójdziesz razem z nami. - powiedziała mama
- Muszę? - zapytałem
- Nie, nie musisz ale byłoby by miło gdybyś jednak poszedł.
Zgodziłem się, ale tylko i wyłącznie dla świętego spokoju. Może nie będzie aż tak źle. Mam nadzieję, że nie będę się nudził cały wieczór.
W kóncu mam wenę. Nawet mam już napisany kolejny rozdział, który dodam pewnie w środę. Mam nadzieję, że moje opowiadanie was jeszcze nie znudziło. Staram się jak mogę żeby było w miarę ciekawe.
Zakręcona :)
Można powiedzieć, że zakupy się udały. Kupiłam sobie spodnie, T-shirt, bluzę i... gitarę. Tej ostatniej rzeczy nie było w planach i nie mam zielonego pojęcia, co mnie skłoniło do jej zakupu. Oczywiście nie wzięłam ze sobą tylu pieniędzy, więc mama musiała przyjechać do sklepu i zapłacić. Na początku ciężko mi było ją przekonać, że to dobry pomysł, ale w końcu się zgodziła. Od razu po powrocie usiadłam przy laptopie w poszukiwaniu chwytów gitarowych. Po godzinnym graniu moje palce odmawiały mi posłuszeństwa, więc postanowiłam zrobić sobie przerwę. Trochę zgłodniałam, dlatego udałam się w stronę kuchnii. Zrobiłam sobie kanapki i postanowiłam, że zjem je przed telewizorem. Dołączyłam, więc do mojej mamy, która oglądała swój ulubiony serial. W czasie przerwy reklamowej powiedziała mi, że na kolacji będziemy mieli gości, a mianowicie mama zaprosiła naszą sąsiadkę z rodziną. W sumie się ucieszyłam, bo w końcu kogoś poznam. Wieczór zapowiadał sie naprawdę ciekawie.
Dawid
No więc wróciłem. Było naprawdę fajnie, ale trochę się zdziwiłem, że przyszedłem aż tak wcześnie do domu. Przecież jest dopiero 17. Pewnie dopiero jutro poszalejemy, bo dzisiaj ani ja, ani moi znajomi nie mieliśmy ochoty na imprezę. Pogadaliśmy, pośmialismy się, tyle. Fajnie było się z nimi spotkać, po takiej długiej rozłące. Cieszę się, że ich mam, bo gdyby nie oni napewno nie udało by mi się osiągnąć aż tak wiele. Gdy wróciłem do domu od razu przywitała mnie mama, która oznajmiła mi, że mam już plany na wieczór. Trochę się zdziwiłem i czekałem aż powie mi o co chodzi.
- Dzisiaj razem z tatą wybieramy się do sąsiadów, którzy niedawno się tu przeprowadzili. Liczę na to, że skoro jesteś w domu to pójdziesz razem z nami. - powiedziała mama
- Muszę? - zapytałem
- Nie, nie musisz ale byłoby by miło gdybyś jednak poszedł.
Zgodziłem się, ale tylko i wyłącznie dla świętego spokoju. Może nie będzie aż tak źle. Mam nadzieję, że nie będę się nudził cały wieczór.
W kóncu mam wenę. Nawet mam już napisany kolejny rozdział, który dodam pewnie w środę. Mam nadzieję, że moje opowiadanie was jeszcze nie znudziło. Staram się jak mogę żeby było w miarę ciekawe.
Zakręcona :)
czwartek, 24 kwietnia 2014
Rozdział IV Niespodzianka
Kamila
Chyba już wszystko rozpakowane. Teraz obiad a później ruszam
na „podbój miasta”. Mama stwierdziła, że powinnam kupić sobie mapę, bo z moimi umiejętnościami
to na bank się zgubię. Ja jednak
zaryzykuję. Najwyżej wrócę do domu z panami policjantami. Zdecydowałam, że
odwiedzę galerię handlową, bo przydałoby mi się kilka nowych ciuchów. Poza tym
liczę na to, że może kogoś poznam, chociaż szanse są znikome. Nawet moja mama
zapoznała się już z naszą sąsiadką i wydaję mi się, że to jest początek
przyjaźni.
Dawid
Dzwonili już do mnie moi znajomi i za chwilę wychodzę z domu.
Umówiliśmy się w Askanie. Później pewnie odwiedzimy McDonalda. Zresztą jak zwykle. Mama poprosiła mnie, żebym
nie wracał za późno, bo chciałaby mi coś powiedzieć. Jakby nie mogła zrobić
tego teraz. No trudno. I tak jakoś dzisiaj nie mam ochoty na imprezę, więc
chyba uda mi się dotrzymać obietnicy. Poza tym jestem trochę zmęczony po
podróży, więc i tak pewnie usnąłbym zanim impreza, by się rozkręciła.
No i jest kolejny rozdział. Wiem, że miał być dłuższy, ale przez ostatnie dni nie miałam czasu żeby cokolwiek napisać ze względu na testy gimnazjalne. Dzisiaj znalazłam chwilę, bo językami się za bardzo nie martwię. No to tyle. Będzie mi miło jak dodacie jakiś komentarz, ponieważ chciałabym wiedzieć czy podoba wam się mój blog.
Zakręcona :D
niedziela, 20 kwietnia 2014
Rozdział III Początek wakacji
Kamila
Podróż była bardzo męcząca. Ponad dziesięć godzin w samochodzie to stanowczo za dużo. Na szczęście już jestem na miejscu. Tata wynajął nam mieszkanie w bloku: dwie sypialnie, mały salon, łazienka, kuchnia. Wygląda nawet przytulnie. Kompletnie nie mam siły, żeby się rozpakować. Najchętniej poszłabym spać, ponieważ w samochodzie spałam zaledwie dwie godziny. Niestety, nie mam wyjścia. Wiem, że nikt tego za mnie nie zrobi. Postaram się to zrobić jak najszybciej, gdyż po południu chciałam obejrzeć miasto. Mam nadzieję, że się nie zgubię. Jutro muszę coś zrobić z moim nowym pokojem, ponieważ obecny wystrój (a raczej jego brak) kompletnie mi nie odpowiada. Białe ściany to totalnie nie mój gust. Przywiozłam sporo plakatów, więc jakoś dam sobie radę.
Dawid
Wczoraj wieczorem przyjechałem do mojego ukochanego miasta. Jak zwykle czekał na mnie komitet powitalny, czyli aloha team. Cieszę się, że te wakacje spędzę z nimi. Przez cały czas, gdy byłem w Warszawie, strasznie mi ich brakowało. Dzisiaj chciałbym pochodzić trochę po Gorzowie, ale nie wiem czy to będzie możliwe ze względu na wszędzie mnie otaczających fanów. To nie tak, że nie chcę się z nimi spotkać, tylko po prostu czasem chciałbym jak normalny chłopak wyjść na spacer i nie rozdawać co krok autografu. Wiem, że w moim wypadku to niemożliwe, ponieważ jestem zbyt rozpoznawalny. Zresztą nie tylko ja, ale też moi znajomi czy rodzina. Taka jest cena sławy. Sam wybrałem taką drogę.
No i jest trzeci rozdział. Dłuższą przerwę w pisaniu mogę wytłumaczyć przygotowaniami świątecznymi. Obiecuję, że kolejne rozdziały będą ukazywały się tak jak obiecałam co 3, 4 dni i że będą trochę dłuższe.
Zakręcona :)
Podróż była bardzo męcząca. Ponad dziesięć godzin w samochodzie to stanowczo za dużo. Na szczęście już jestem na miejscu. Tata wynajął nam mieszkanie w bloku: dwie sypialnie, mały salon, łazienka, kuchnia. Wygląda nawet przytulnie. Kompletnie nie mam siły, żeby się rozpakować. Najchętniej poszłabym spać, ponieważ w samochodzie spałam zaledwie dwie godziny. Niestety, nie mam wyjścia. Wiem, że nikt tego za mnie nie zrobi. Postaram się to zrobić jak najszybciej, gdyż po południu chciałam obejrzeć miasto. Mam nadzieję, że się nie zgubię. Jutro muszę coś zrobić z moim nowym pokojem, ponieważ obecny wystrój (a raczej jego brak) kompletnie mi nie odpowiada. Białe ściany to totalnie nie mój gust. Przywiozłam sporo plakatów, więc jakoś dam sobie radę.
Dawid
Wczoraj wieczorem przyjechałem do mojego ukochanego miasta. Jak zwykle czekał na mnie komitet powitalny, czyli aloha team. Cieszę się, że te wakacje spędzę z nimi. Przez cały czas, gdy byłem w Warszawie, strasznie mi ich brakowało. Dzisiaj chciałbym pochodzić trochę po Gorzowie, ale nie wiem czy to będzie możliwe ze względu na wszędzie mnie otaczających fanów. To nie tak, że nie chcę się z nimi spotkać, tylko po prostu czasem chciałbym jak normalny chłopak wyjść na spacer i nie rozdawać co krok autografu. Wiem, że w moim wypadku to niemożliwe, ponieważ jestem zbyt rozpoznawalny. Zresztą nie tylko ja, ale też moi znajomi czy rodzina. Taka jest cena sławy. Sam wybrałem taką drogę.
No i jest trzeci rozdział. Dłuższą przerwę w pisaniu mogę wytłumaczyć przygotowaniami świątecznymi. Obiecuję, że kolejne rozdziały będą ukazywały się tak jak obiecałam co 3, 4 dni i że będą trochę dłuższe.
Zakręcona :)
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Rozdział II Ostatnie przygotowania
Kamila
Ostatnie dwa tygodnie minęły szybko, za szybko. Spędziłam je razem z moimi przyjaciółmi.
Wiedziałam, że to ostanie chwile z nimi i chciałam wykorzystać ten czas, jak
najlepiej. Szkołą już się nie przejmowałam, ponieważ większość nauczycieli wystawiła
nam oceny końcowe. Jedną oceną załapałam się na pasek. Z jednej strony
cieszyłam się ze swojej upragnionej średniej, a z drugiej martwiłam się przeprowadzką. Wczoraj spakowałam swoje rzeczy, a
dzisiaj wieczorem jedziemy do Gorzowa. Nie chcę tam jechać. Wiem, że moi
rodzice też woleliby żebyśmy zostali tu. No trudno. Mam nadzieję, że w miarę
szybko kogoś poznam, bo nie zamierzam całych wakacje spędzić samotnie w swoim
pokoju.
Dawid
Tak!!! W końcu moje wymarzone wakacje. W końcu będę mógł chociaż trochę odpocząć. Mama juz do mnie dzwoniła i poinformowała mnie, że wszystko jest przygotowane na mój przyjazd. Już się nie mogę doczekać, aż ich wszystkich zobaczę. Ostani raz w Gorzowie byłem chyba jakieś 2 miesiące temu. Jak ten czas szybko leci. Przez te wakacje chcę odpocząć, bo ostatnio nie miałem ani chwili wolnego dla siebie. Wiem, że i tak część wakacji spędzę na koncertach, ponieważ nie chciałbym zawieść swoich fanów. Ale koncerty mam zaplanowane tylko na weekendy, więc przez resztę tygodnia, będę mógł odpoczywać razem z moimi znajomymi. To będą najlepsze wakacje ever.
Udało się. Mamy drugi rozdział. Nowe rozdziały będą pojawiać się średnio co jakieś 3, 4 dni, w zależności od wolnego czasu.
Zakręcona :)
sobota, 12 kwietnia 2014
Rozdział I Kolejna przeprowadzka
Kamila
Rodzice rano poinformowali mnie, że kolejny raz się przeprowadzamy. Jak słodko - pomyślałam. Od poprzedniej przeprowadzki minął zaledwie rok. Znad morza przenieśliśmy się do samego centrum Polski. Poznałam tutaj wielu wspaniałych ludzi, z którym zdążyłam się już zżyć. Teraz dla odmiany będziemy mieszkać na zachodzie kraju. Moi rodzice chcieli przenieść się do stolicy Niemiec, ale ja stanowczo zaprotestowałam, więc nie mieli innego wyjścia i zgodzili się na moja propozycję pozostania w Polsce. Mamy przenieść się do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie ja razem z moją mama będziemy mieszkać, a tata obiecał przyjeżdżać w każdy weekend, ponieważ w tygodniu będzie pracował w Berlinie. Nadal nie wyobrażam sobie tego, że przec cały tydzień nie będę widziała się z tatą, ale mama ciągle mnie pociesza, że nawet nie zauważe jego nieobecności. Mamy się tam przenieść wraz z początkiem wakacji, czyli za jakieś dwa tygodnie. Moi rodzice załatwiają mi wszystkie sprawy związane ze szkołą a dokładnie z Liceum Ogólnokształcącym nr 4. Wybrałam właśnie tą szkołę, ponieważ ma najlepszą opinie i oczywiście największą zdawalność matur ze wszystkich szkół znajdujących się w Gorzowie Wielkopolskim.
Dawid
Jeszcze tylko dwa tygodnie i moje upragnione wakacje. Tego mi brakowało. Będę mógł chociaż trochę odpocząć od pracy, spotkać się z przyjaciółmi, spędzic trochę czasu z rodziną. Obiecałem rodzicom, że na początku wakacji przyjadę chociaż na tydzień do Gorzowa. Wiem, że się za mną stęsknili. Ja za nimi też. Ten rok szkolny był naprawdę bardzo intensywny i teraz jedyne czego mi brakuje to totalny chilling z moimi przyjaciółmi. Postanowiłem sobie, że te wakacje postaram się wykorzystać w 100%, żeby we wrześniu mieć siłę na ostre zakuwanie do matury, która mnie czeka w maju. Wiem, że będzie ciężko, ale musze dać radę.
No to na razie tyle. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój pierwszy rozdział i jeżeli macie jakieś zastrzeżenia do mojego bloga, to śmiało piszcie je w komentarzach.
Zakręcona :P
Rodzice rano poinformowali mnie, że kolejny raz się przeprowadzamy. Jak słodko - pomyślałam. Od poprzedniej przeprowadzki minął zaledwie rok. Znad morza przenieśliśmy się do samego centrum Polski. Poznałam tutaj wielu wspaniałych ludzi, z którym zdążyłam się już zżyć. Teraz dla odmiany będziemy mieszkać na zachodzie kraju. Moi rodzice chcieli przenieść się do stolicy Niemiec, ale ja stanowczo zaprotestowałam, więc nie mieli innego wyjścia i zgodzili się na moja propozycję pozostania w Polsce. Mamy przenieść się do Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie ja razem z moją mama będziemy mieszkać, a tata obiecał przyjeżdżać w każdy weekend, ponieważ w tygodniu będzie pracował w Berlinie. Nadal nie wyobrażam sobie tego, że przec cały tydzień nie będę widziała się z tatą, ale mama ciągle mnie pociesza, że nawet nie zauważe jego nieobecności. Mamy się tam przenieść wraz z początkiem wakacji, czyli za jakieś dwa tygodnie. Moi rodzice załatwiają mi wszystkie sprawy związane ze szkołą a dokładnie z Liceum Ogólnokształcącym nr 4. Wybrałam właśnie tą szkołę, ponieważ ma najlepszą opinie i oczywiście największą zdawalność matur ze wszystkich szkół znajdujących się w Gorzowie Wielkopolskim.
Dawid
Jeszcze tylko dwa tygodnie i moje upragnione wakacje. Tego mi brakowało. Będę mógł chociaż trochę odpocząć od pracy, spotkać się z przyjaciółmi, spędzic trochę czasu z rodziną. Obiecałem rodzicom, że na początku wakacji przyjadę chociaż na tydzień do Gorzowa. Wiem, że się za mną stęsknili. Ja za nimi też. Ten rok szkolny był naprawdę bardzo intensywny i teraz jedyne czego mi brakuje to totalny chilling z moimi przyjaciółmi. Postanowiłem sobie, że te wakacje postaram się wykorzystać w 100%, żeby we wrześniu mieć siłę na ostre zakuwanie do matury, która mnie czeka w maju. Wiem, że będzie ciężko, ale musze dać radę.
No to na razie tyle. Mam nadzieję, że spodoba wam się mój pierwszy rozdział i jeżeli macie jakieś zastrzeżenia do mojego bloga, to śmiało piszcie je w komentarzach.
Zakręcona :P
Witam, witam :)
To mój pierwszy blog. Skąd mi przyszedł pomysł, aby to właśnie Dawid Kwiatkowski był jednym z bohaterów mojego opowiadania? Odpowiedź jest prosta: Zobaczyłam kilka innych blogów poświęconych właśnie jego osobie no i stwierdziłam dlaczego by nie spróbować. I właśnie tak tutaj trafiłam. Mam naprawdę sporą wyobraźnie, więc sądzę, że nie będzie mi brakowało pomysłów. No to taki krótki wstęp. Jeszcze dzisiaj postaram się dodać pierwszy rozdział :)
Zakręcona :D
Zakręcona :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)