czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział XI Cudowny wieczór

Kamila
Właśnie miałam iść w stronę Dawida, ale podeszła do mnie Herman.
- Kamila, tak? - upewniła się - Dawid mówił, że przeprowadziłaś się tu całkiem niedawno. Cieszę się, że Cię tu przyprowadził, bo masz świetną okazję do zawarcia nowych znajomości.
- Wiem, też się z tego powodu bardzo cieszę, ale ja za bardzo nie przywiązuje się do ludzi, bo znając moich rodziców za rok mnie już tutaj nie będzie. Niestety, bardzo często się przeprowadzamy.
- A może jednak tym razem będzie inaczej?
- Mam taką nadzieję. Bardzo chciałabym zostać w Gorzowie.
- I zobaczysz, że tak będzie. Jeżeli czegoś się pragnie, to prędzej czy później się to stanie. Najlepszym przykładem jest Dawid.
- Oby. Mam już dość przeprowadzek.


Dawid
No widzę, że Kamila się świetnie bawi. Jednak to był dobry pomysł z zaproszeniem jej tutaj. Moi znajomi spisali się na medal. Na nich zawsze można liczyć.
- To jest ta Twoja nowa dziewczyna? - zapytał Deny
- Ona nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką.
- Dobra, już się tak nie denerwuj.
- Przecież się nie denerwuje, tylko Cię informuje.
- A tak w ogóle to jak wy się poznaliście?
- Jej rodzice zaprosili moich na kolację no i tak wyszło, że poszedłem razem z nimi. Oczywiście na początku chciałem się jakoś wymigać, ale teraz nie żałuje, że się zgodziłem tam pójść. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
- Najlepsza decyzja w Twoim życiu? Nie przesadzasz trochę?
- Nie, wiem co mówię. To, że spotkałem Kamilę, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło.
- No a my? Nie cieszysz się, że nas poznałeś?
- No przecież wiesz o co mi chodzi.
- No wiem, wiem. Tak tylko sobie żartuje.
- Powiedziałem Ci wcześniej, że to jest tylko koleżanka, ale tak naprawdę chciałbym, żeby to było coś więcej, i nie chodzi mi o przyjaźń, coś jeszcze większego.
- Jesteś tego pewny? Nie znasz tej dziewczyny zbyt dobrze, więc nie wiesz czy nie zależy jej tylko na Twojej sławie.
- Teraz nikogo nie mogę być pewny. Ale jak nie zaryzykuje, to się nie dowiem. Nie chcę jej pozwolić odejść tylko dlatego, że jestem sławny. Jeżeli będę tak postępował z wszystkimi, to nigdy nie znajdę dziewczyny.
- Rozumiem Cię, ale lepiej ją dobrze obserwuj. – powiedział i mrugnął porozumiewawczo na znak, że Kamila idzie w naszą stronę.
- Będę.
- Co tam chłopaki? – zapytała Kamila
- A tak sobie rozmawiamy. I jak się bawisz?
- Bałam się, że będzie gorzej, ale atmosfera tutaj jest naprawdę świetna, a Twoi przyjaciele wspaniali.
- No to się cieszę. - odparłem
- Dawid, mogę porozmawiać z Tobą na osobności? 
- Ok, rozumiem. - powiedział Deny


Kamila
- No o co chodzi? Coś jest nie tak? - zapytał Dawid
- Nie, naprawdę dobrze się tutaj czuje, tylko jestem już trochę zmęczona. Po prostu jeszcze nie przestawiłam swojego organizmu na okres letni i na chodzenie późno spać. Poza tym obiecałam mamie, że postaram się wrócić w miarę wcześnie. - wytłumaczyłam
- No dobrze. To chodź pójdziemy się pożegnać z wszystkimi.
Jest mi trochę szkoda Dawida, bo wiem, że ma ochotę jeszcze tu zostać. To nie moja wina, że jeszcze z 15 minut i zasypiałabym na stojąco. Mam nadzieję, że na następnej imprezie będzie lepiej. Na następnej imprezie? Chyba zbyt dużo sobie wyobrażam. A może Dawid stwierdzi, że już nie chce mnie więcej widywać? Oby nie. 
- No to wracamy?
- No tak. Już jestem wystarczająco śpiąca.
- Właśnie widzę. Musimy szybko iść, bo nie mam zamiaru Cię nieść do domu. 
- A właściwie to czemu nie?
- Naprawdę chcesz tego? - mówiąc to złapał mnie za nogi i przerzucił przez plecy.
- Przecież tylko żartowałam. Puść mnie! - krzyczałam, jednocześnie się śmiejąc
- No to się w końcu zdecyduj. Raz chcesz żebym Cię niósł, teraz mam Cię puścić.
- Już się zdecydowałam. Chcę iść sama. - gdy to powiedziałam Dawid postawił mnie na ziemi
- Tylko nie mów, że się obraziłaś.
- Nie, nie obraziłam się. Nie mam zresztą za co.
- No to dobrze. Różnię to z wami bywa.
- Z nami? 
- No z dziewczynami.
- Nie mam siły, aby wdawać się teraz z tobą w dyskusję na ten temat, zresztą już jesteśmy pod naszym blokiem.
- No to musimy się pożegnać. Mam nadzieję, że jutro także się spotkamy. Co Ty na to? - zapytał 
- Jasne. To jutro do Ciebie zadzwonię i umówimy się na konkretną godzinę. - odpowiedziałam
- W takim razie do zobaczenia.
- Do jutra. 


To, że właśnie dzisiaj dodaje ten rozdział nie jest wcale przypadkowe, bo dzisiaj mijają dwa miesiące od pierwszego wpisu na tym blogu. Ten czas minął naprawdę szybko. W sumie nawet nie wiem kiedy. Ale wiem, że założenie tego bloga to był naprawdę świetny pomysł i ani trochę tego nie żałuję. Miłego czytania.

Zakręcona :)

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział X Imprezę czas zacząć

Kamila
Od kiedy poszedł Dawid, praktycznie nie robiłam nic innego poza oglądaniem telewizji. Ten dzień wyjątkowo mi się dłużył. Ale na szczęście do imprezy zostało już niewiele czasu. Jak zwykle mam ten sam problem. Nie mam zielonego pojęcia w co się ubrać. Może sukienka? W sumie to nie jest taki zły pomysł. Do niej jakiś żakiecik i mam nadzieję, że będę wyglądała w miarę OK. No to jeden problem z głowy.


Dawid
Do spotkania z Kamilą zostało mi już bardzo mało czasu. I niezmiernie się z tego cieszę. Dzwoniłem już do moich znajomych, żeby ich uprzedzić, że nie przyjdę sam. Bardzo się z tego ucieszyli. Mam nadzieję, że gdy poznają Kamilę, ich dobry humor nie zniknie. To jest naprawdę świetna dziewczyna i moi znajomi prędzej czy później się o tym przekonają. 



Kamila
Dawid powinien już to być. Nie lubię osób, które się spóźniają. A może to mi się pomyliły godziny. Nie, to raczej niemożliwe. Zresztą to na razie tylko 5 minut. Pewnie zaraz przyjdzie. Z rozmyślań wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
- No w końcu. Myślałam, że się rozmyśliłeś. - powiedziałam z wyrzutem
- Przepraszam, ale Igor to znaczy mój manager do mnie zadzwonił i straciłem poczucie czasu. - wytłumaczył się Dawid
- No dobrze, rozumiem. Idziemy? - zapytałam
- Tak, chodźmy.
To będzie najlepszy wieczór w moim życiu, bo spędzę go z Dawidem, moim idolem.


Dawid
Wiedziałem, że coś pójdzie nie tak. Jak mogłem się spóźnić? Sam nie wiem. Przecież tak bardzo wyczekiwałem tej godziny. Ale to już nieważne. Kamila się nie gniewa, więc jest dobrze.  Mam nadzieję, że reszta wieczoru pójdzie po mojej myśli. Zdecydowałem, że pójdziemy na pieszo, ponieważ do domu mojej znajomej nie jest tak daleko. Mam nadzieję, że po drodze nie spotkamy żadnych moich fanów. Ale chyba przez całą drogę nie będziemy milczeć, więc chyba muszę jakoś zacząć rozmowę, żeby uniknąć tej niezręcznej ciszy.
- I jak podobała Ci się pierwsza lekcja gry na gitarze?
- Szczerze mówiąc z Tobą idzie mi jakoś lepiej. Jak próbowałam sama coś tam zagrać, to w ogóle mi to nie wychodziło.
- No to cieszę się, że w jakimś stopniu pomogłem Ci z grą.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo. Tak teraz się zastanawiam i nie wiem czy to był dobry pomysł z tą imprezą.
- Oczywiście, że dobry, najlepszy. Chcę, aby moi przyjaciele Cię poznali.
- No tak, wiem, ale ja chyba do nich nie pasuje. Boję się, że mnie nie zaakceptują.
- Po prostu masz tremę. Ale spokojnie. Jeżeli coś Ci się nie będzie podobać, to po prostu stamtąd pójdziemy. Zgoda?
- Zgoda.


Kamila
- No to jesteśmy na miejscu. - oznajmił Dawid
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie byłam aż tak zestresowana. No, ale jest już za późno, żeby się wycofać. Powiedziało się "a" to trzeba powiedzieć i "b". Gdy weszliśmy do środka, czułam że wszystkie twarze są skierowane na mnie.
- To jest Kamila. - przedstawił mnie Dawid - a to są moi przyjaciele: Herman, Karla, Deny...
I w ten sposób poznałam ponad 10 osób. Widziałam, że każda z nich jest do mnie pozytywnie nastawiona. Bardzo cieszył mnie ten fakt. Część oficjalną mamy za sobą, więc teraz będzie z górki.


To chyba najdłuższy rozdział w historii mojego bloga. Wydaję mi się całkiem fajny, ale to moje zdanie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu będziecie mieć podobne odczucia.

Zakręcona :)