Właśnie miałam iść w stronę Dawida, ale podeszła do mnie Herman.
- Kamila, tak? - upewniła się - Dawid mówił, że przeprowadziłaś się tu całkiem niedawno. Cieszę się, że Cię tu przyprowadził, bo masz świetną okazję do zawarcia nowych znajomości.
- Wiem, też się z tego powodu bardzo cieszę, ale ja za bardzo nie przywiązuje się do ludzi, bo znając moich rodziców za rok mnie już tutaj nie będzie. Niestety, bardzo często się przeprowadzamy.
- A może jednak tym razem będzie inaczej?
- Mam taką nadzieję. Bardzo chciałabym zostać w Gorzowie.
- I zobaczysz, że tak będzie. Jeżeli czegoś się pragnie, to prędzej czy później się to stanie. Najlepszym przykładem jest Dawid.
- Oby. Mam już dość przeprowadzek.
Dawid
No widzę, że Kamila się świetnie bawi. Jednak to był dobry pomysł z zaproszeniem jej tutaj. Moi znajomi spisali się na medal. Na nich zawsze można liczyć.
- To jest ta Twoja nowa dziewczyna? - zapytał Deny
- Ona nie jest moją dziewczyną, tylko koleżanką.
- Dobra, już się tak nie denerwuj.
- Przecież się nie denerwuje, tylko Cię informuje.
- A tak w ogóle to jak wy się poznaliście?
- Jej rodzice zaprosili moich na kolację no i tak wyszło, że poszedłem razem z nimi. Oczywiście na początku chciałem się jakoś wymigać, ale teraz nie żałuje, że się zgodziłem tam pójść. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
- Najlepsza decyzja w Twoim życiu? Nie przesadzasz trochę?
- Nie, wiem co mówię. To, że spotkałem Kamilę, to najlepsze co mi się w życiu przytrafiło.
- No a my? Nie cieszysz się, że nas poznałeś?
- No przecież wiesz o co mi chodzi.
- No wiem, wiem. Tak tylko sobie żartuje.
- Powiedziałem Ci wcześniej, że to jest tylko koleżanka, ale tak naprawdę chciałbym, żeby to było coś więcej, i nie chodzi mi o przyjaźń, coś jeszcze większego.
- Jesteś tego pewny? Nie znasz tej dziewczyny zbyt dobrze, więc nie wiesz czy nie zależy jej tylko na Twojej sławie.
- Teraz nikogo nie mogę być pewny. Ale jak nie zaryzykuje, to się nie dowiem. Nie chcę jej pozwolić odejść tylko dlatego, że jestem sławny. Jeżeli będę tak postępował z wszystkimi, to nigdy nie znajdę dziewczyny.
- Rozumiem Cię, ale lepiej ją dobrze obserwuj. – powiedział i mrugnął porozumiewawczo na znak, że Kamila idzie w naszą stronę.
- Będę.
- Co tam chłopaki? – zapytała Kamila
- A tak sobie rozmawiamy. I jak się bawisz?
- Bałam się, że będzie gorzej, ale atmosfera tutaj jest
naprawdę świetna, a Twoi przyjaciele wspaniali.
- No to się cieszę. - odparłem
- Dawid, mogę porozmawiać z Tobą na osobności?
- Ok, rozumiem. - powiedział Deny
Kamila
- No o co chodzi? Coś jest nie tak? - zapytał Dawid
- Nie, naprawdę dobrze się tutaj czuje, tylko jestem już trochę zmęczona. Po prostu jeszcze nie przestawiłam swojego organizmu na okres letni i na chodzenie późno spać. Poza tym obiecałam mamie, że postaram się wrócić w miarę wcześnie. - wytłumaczyłam
- No dobrze. To chodź pójdziemy się pożegnać z wszystkimi.
Jest mi trochę szkoda Dawida, bo wiem, że ma ochotę jeszcze tu zostać. To nie moja wina, że jeszcze z 15 minut i zasypiałabym na stojąco. Mam nadzieję, że na następnej imprezie będzie lepiej. Na następnej imprezie? Chyba zbyt dużo sobie wyobrażam. A może Dawid stwierdzi, że już nie chce mnie więcej widywać? Oby nie.
- No to wracamy?
- No tak. Już jestem wystarczająco śpiąca.
- Właśnie widzę. Musimy szybko iść, bo nie mam zamiaru Cię nieść do domu.
- A właściwie to czemu nie?
- Naprawdę chcesz tego? - mówiąc to złapał mnie za nogi i przerzucił przez plecy.
- Przecież tylko żartowałam. Puść mnie! - krzyczałam, jednocześnie się śmiejąc
- No to się w końcu zdecyduj. Raz chcesz żebym Cię niósł, teraz mam Cię puścić.
- Już się zdecydowałam. Chcę iść sama. - gdy to powiedziałam Dawid postawił mnie na ziemi
- Tylko nie mów, że się obraziłaś.
- Nie, nie obraziłam się. Nie mam zresztą za co.
- No to dobrze. Różnię to z wami bywa.
- Z nami?
- No z dziewczynami.
- Nie mam siły, aby wdawać się teraz z tobą w dyskusję na ten temat, zresztą już jesteśmy pod naszym blokiem.
- No to musimy się pożegnać. Mam nadzieję, że jutro także się spotkamy. Co Ty na to? - zapytał
- Jasne. To jutro do Ciebie zadzwonię i umówimy się na konkretną godzinę. - odpowiedziałam
- W takim razie do zobaczenia.
- Do jutra.
To, że właśnie dzisiaj dodaje ten rozdział nie jest wcale przypadkowe, bo dzisiaj mijają dwa miesiące od pierwszego wpisu na tym blogu. Ten czas minął naprawdę szybko. W sumie nawet nie wiem kiedy. Ale wiem, że założenie tego bloga to był naprawdę świetny pomysł i ani trochę tego nie żałuję. Miłego czytania.
Zakręcona :)