Kamila
- Kamila? Śpisz? Wstawaj, już południe.
To nie był głos należący do mojej mamy. To był głos…
- Dawid? Co Ty tutaj robisz?
- Twoja mama mnie wpuściła. Myślałem, że się ucieszysz, ale widzę, że nie jesteś zbytnio zadowolona, więc chyba sobie pójdę.
- Nie, nie idź. Cieszę się, ale jednocześnie jestem trochę zaskoczona.
- Dzisiaj ciągle Cię zaskakuję. W końcu to już trzeci raz.
- No tak, zapomniałam, że dzisiaj mamy dzień niespodzianek.
- Dobra, zbieraj się szybciutko i lecimy na basen.
- To ja się ubieram, a Ty idziesz do kuchni zrobić mi śniadanko.
- Jak ja zrobię coś do jedzenia, to nawet pies tego nie tknie, ale skoro tak bardzo Ci zależy. Najwyżej będziesz głodna.
- Zaryzykuję.
Dawid
Poprosiłem mamę Kamili, żeby zrobiła coś do jedzenia. Zgodziła się, ale powiedziała, że nie ma za dużo czasu, więc jedyne co może zrobić to jajecznica. Powiedziałem jej, że mi to wszystko jedno, bo ja już jadłem w domu. Kamila przyszła do nas po kilku minutach i zjadła swoje śniadanie. Później poszliśmy do jej pokoju. Zabrała najpotrzebniejsze rzeczy na basen i wyszliśmy z mieszkania.
- I jak jajecznica smakowała? Starałem się, żeby była jak najlepsza.
- Przecież wiem, że to nie Ty ją zrobiłeś.
- A myślałem, że uda mi się Cię nabrać.
- No niestety, nie tym razem.
Po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Poszliśmy więc do kasy, a później do przebieralni. Czas na basenie minął nam naprawdę szybko. Nie wiadomo kiedy. Po basenie poszliśmy do Maca, bo umówiliśmy się tam ze znajomymi Dawida. Pogadaliśmy z nimi trochę, umówiliśmy się na wieczór i wróciliśmy do domu.
Wiem, że chcecie trochę dłuższe rozdziały, ale ten był pisany tak na szybko. Po prostu obiecałam, że pojawi się w sobotę, więc chciałam dotrzymać słowa.
Zakręcona :)