czwartek, 15 maja 2014

Rodział VII Poranek

Kamila
Ta noc nie należała do przyjemnych.  Śnił mi się koszmar, choć sama do końca nie wiem, co się w nim działo. Byłam przerażona. Pamiętam tylko urywki. Wypadek, szpital, zakrwawiona twarz Dawida, płacz moich rodziców. To wszystko było takie straszne. Chcę o tym jak najszybciej zapomnieć. Chyba powinnam już wstawać, bo przecież za godzinę przychodzi Dawid. Gdy tylko o nim pomyślę, uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy. Ma w sobie coś wyjątkowego i dzięki temu ma tak oddane grono fanów. No ale już czas skończyć te moje rozmyślania, bo czasu jest coraz mniej, a ja jeszcze nawet nie wstałam z łóżka! Muszę się zastanowić w co się dzisiaj ubiorę. W sumie to zwykłe spotkanie, więc może bluza? Najważniejsze to ubrać się wygodnie. Do tego założę jeansy i będzie OK. Przynajmniej tak mi się wydaje. 



Dawid
Emocje po wczorajszym spotkaniu jeszcze nie opadły. Ani na chwilę nie mogę zapomnieć o Kamili. Nawet w moich snach się pojawia. Czy ja czasem nie mam obsesji? Nie no bez przesady. Pewnie do jutra mi to minie. Mam taką nadzieję. Została niecała godzina do spotkania, a przecież mam jeszcze tyle rzeczy do załatwienia. Muszę zadzwonić do Igora i obgadać najbliższe koncerty, nastroić gitarę, a co najważniejsze coś zjeść. Tak, chyba zacznę od tej ostatniej rzeczy, bo mój żołądek już od dłuższego czasu domaga się jedzenia. 


Ten rozdział jest dość krótki, bo pisany na szybko. Kiedy będzie następny? Sama nie wiem. Postaram się dodawać chociaż jeden rozdział na tydzień. Mam nadzieję, że czas mi na to pozwoli. To nie jest aż tak dużo. No ale jeszcze zobaczymy, jak to wyjdzie. 


Zakręcona :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz