czwartek, 22 maja 2014

Rozdział VIII Wyjątkowa lekcja

Kamila
Uff... Zdążyłam. Myślałam, że już się nie wyrobię. Zaraz przyjdzie Dawid. Już się nie moge doczekać, a to przecież tylko kilka minut. Lekcja gry na gitarze była świetnym pretekstem do kolejnego spotkania z moim idolem. Zresztą nie chodzi mi tylko o spotkanie z nim, ale naprawdę chciałabym się nauczyć grać. Wiem, że nie będzie łatwo, ale jestem osobą, która jeżeli już wyznaczy sobie jakiś cel, to konsekwentnie do niego dąży. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem.


Dawid
No to chyba już mogę wychodzić. Wszystkie najpilniejsze sprawy załatwiłem, chociaż pewnie jak zwykle o czymś zapomniałem.
- Mamo, ja już wychodzę.
- O której zamierzasz wrócić?
- Pewnie będę dopiero wieczorem.
- No dobrze. To już leć, bo się jeszcze spóźnisz.
- Mam jeszcze kilka minut, więc spokojnie zdążę. Droga nie zajmie mi nawet pół minuty. - pomyślałem
Już miałem zapukać, ale w ostatniej chwili zorientowałem się, że nie wziąłem ze sobą gitary. Jeszcze nigdy w życiu nie biegnąłem tak szybko. Zanim zapukałem do drzwi, musiałem wziąć dwa głebokie oddechy, żeby nie było widać oznak mojej wcześniejszej nadmiernej aktywności fizycznej. Drzwi otworzyła mi mama Kamili.
- Kamila, masz gościa.
- Już idę.
- Siema. Przygotowana do lekcji?
- Hej. Jak najbardziej.


Kamila
Zaprosiłam Dawida do siebie do pokoju.
- Może chcesz coś do picia?
- Skoro już pytasz, to poproszę wodę.
- Ok. Zaraz wrócę.
W kuchni mama zmierzyła mnie bardzo dziwnym wzrokiem. Zapomniałam ją uprzedzić o tym, że, będziemy mieć gościa, ale chyba nie o to jej chodziło. Postanowiłam, że z nią pogadam, jak Dawid pójdzie.
- Proszę, nalej sobie.
- Dzięki. No to może przejdziemy do głównego tematu naszego spotkania, czyli gitary.
Dawid pokazał mi kilka chwytów do różnych piosenek. Powiedział, że to od nich praktycznie wszyscy zaczynają, bo są najłatwiejsze. Wydaję mi się, że idzie mi całkiem nieźle. Dawid też tak uważa. A może po prostu próbuje być miły. Ciężko mi powiedzieć, bo nie znam go na tyle dobrze. Po skończonej lekcji Dawid zapytał:
- Dzisiaj wieczorem moi znajomi organizują małą imprezę, może chciałabys wpaść?
- W sumie, czemu nie? I tak nie mam żadnych planów.
- No to jesteśmy umówieni. Wpadnę po Ciebie koło 20. Pasuje?
- Jasne. No to do zobaczenia.
- Widzimy się wieczorem.


Mamy kolejny rozdział. Zastanawiałam się czy w ogóle go dodawać, bo wydaje mi się jakiś taki sztuczny. Ostatnio nie mam w ogóle głowy do tego bloga, ale obiecuję, że wraz z początkiem czerwca postaram się częściej tu zaglądać. Cieszę się, że za oknem jest taka piękna pogoda. Wszyscy narzekają, że za gorąco, a ja właśnie kocham taką pogodę. No to chyba tyle z moich rozmyślań.

Zakręcona :D

2 komentarze: